Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
XXIV.


XXIV.

YEY!!! Wreszcie ukończyłam rozdział i to jest przedostatni już! Cieszę się niemiłosiernie, bo mam zamiar zakończyć tą podróż z Angelią i skupić się na innym opowiadaniu.

 

 


 

Żyj!

 
Tego samego dnia wieczorem zadzwoniła do mnie Miku-senpai.
-Jak się czujesz? – zapytała mnie.
Szczerze mówiąc nie byłam w stanie wypowiedzieć słowa. Odkąd wróciłam do domu, nie odezwałam się słowem. Prawdopodobnie moja mama już wiedziała, co się stało. Wróciła wcześniej niż zwykle z kawiarni by się mną zająć. Lecz niestety nie była w stanie sprawić, bym chociaż na chwilę zapomniała o tym, co się wydarzyło.
Miku-senpai słysząc, że nic nie odpowiadam tylko cicho łkam do słuchawki powiedziała.
-Angelia leży na oddziale intensywnej terapii. Był to krwotok wewnętrzny spowodowany pęknięciem szwów. Przeszła operację i jest w śpiączce. Za mocno przeciążyła organizm lecz gdyby nie to, że jest demonem, umarłaby na miejscu. I… -chwila przerwy – chyba tego nie przeżyje.
Po tych słowach płakałam jeszcze mocniej. Miku kontynuowała.
-Gdyby nie Alex, do niczego by nie doszło. Wiedział, że Angelia jest na skraju wyczerpania. Sprowokował ją do użycia pełnej mocy. Wiedział doskonale, na co ją stać.
-Zabiję go – rzekłam do słuchawki.
-Nanako…
-ZABIJĘ GO ROZUMIESZ?! NIE DARUJĘ MU! ZEMSZCZĘ SIĘ!
-Nic mu nie zrobisz – odparła spokojnym głosem Miku-senpai, po czym westchnęła. – Nie z obecnym poziomem.
-To mnie ucz! Muszę być lepsza! Nie daruję mu! Chcę go pokonać za wszelką cenę!
Nagle usłyszałam pukanie w szybę. Na balkonie stała Katsumi-chan. Pokazała mi gestem, że mam się odłączyć.
-Miku, muszę kończyć. – odłożyłam słuchawkę i otworzyłam dziewczynie, by weszła.
-Słyszałam, co się stało. Musisz iść ze mną! – po czym bez pytania wzięła mnie za rękę i wyskoczyła przez balkon rozpościerając skrzydła. Wzbiłyśmy się w powietrze na wysokość największych drapaczy chmur w Tokyo.
-Katsu! Mam lęk wysokości! Co ty wyprawiasz! – krzyczałam spanikowana, łzy cisnęły mi się do oczu.
-Mów, gdzie leży Angelia-sama.
-Po co… -
-Lecę ją uratować – odparła sucho. – Jeżeli tego nie zrobię, nie tylko ona umrze, lecz wszyscy będziemy zgładzeni! Ani ja, ani Alex, nikt nie pokona Felisto i Fredericka. Są zbyt potężni. Tylko ona jest w stanie to zrobić!
-To… to niemożliwe – stwierdziłam.
-Ależ jest! Który szpital?
-Ten, co ostatnio.

Przyleciałyśmy na dach szpitala, po czym Katsumi przemieściła nas do sali, gdzie leżała Angelia-sama. Tym razem kabli było co nie miara, pełno aparatury. Czerwonowłosa była nieprzytomna, nie oddychała samodzielnie. Bladsza niż kiedykolwiek. Nawet zapach perfum, które było czuć na co dzień, został przykryty przez zapach szpitala i sterylnych warunków. Katsu-chan położyła dłoń na jej dłoni.
-Jest minimalna szansa, że się uda, ale warto spróbować. Przez to, że mamy skrajny rodzaj magii wręcz nierealne. Jeśli jednak mi pomożesz, powinno się udać.
-Co chcesz zrobić? – zapytałam spoglądając na nie.
-Chcę jej oddać moją moc uzdrawiania, jak ona oddała ją by uratować Miku. Jeśli się powiedzie, nie tylko będzie w pełni zdrowa, lecz nawet będzie w stanie się regenerować. Jest haczyk, szansa na powodzenie jest tym mniejsza, im bardziej skrajne są kolory naszych wstążek. Dlatego też ryzykuję własnym życiem, by to zrobić, ale będzie gorzej, jeżeli nie zrobimy nic.
Byłam zszokowana. Katsu była w stanie zaryzykować życie, by uratować niegdyś swoją rywalkę. Nie sądziłam, że jest w stanie to zrobić.
-Spokojnie! Nic mi nie będzie – zaśmiała się.
-A jak ja mam pomóc? – zapytałam.
-Posłużysz jako łącznik. Jeżeli uda mi się z Tobą połączyć, wtedy też wzrasta szansa na powodzenie akcji. Jeżeli jednak nie uda nam się tego zsynchronizować…
-Umrę…?
Spojrzałam na nią raz jeszcze i wtedy dotarło do mnie, że ja również jestem w stanie się tak poświęcić. To była moja szansa, by ją uratować.
-Jestem w stanie to zrobić!
Katsu-chan obdarowała mnie uśmiechem, po czym poprosiła, bym stanęła pomiędzy nimi. Po tym wokół niej zaczęło świecić niebieskie światło. Demonica wzięła mnie za rękę i wypowiedziała dziwne słowa. Nagle pojawiły się pentakle wokół nas trzech. Wstęgi tańczyły w powietrzu, cztery czerwone, przyczepione ze sobą i jedna niebieska.
-Musisz zerwać z nią kontrakt, bym mogła połączyć się wpierw z Tobą. Spróbuj chwycić i je rozplątać.
Uczyniłam, jak mnie poprosiła. Wystarczyło dotknąć, by połączenie się zerwało. Dwie z nich odłączyły się, pozostałe wychodzące z ciała Angelii trzymały się dalej. Później Katsu-chan zaczęła rytuał, aby zawiązać kontrakt. Gdy to robiła, ból ogarniał moje ciało. Widać było, że nie jesteśmy w pełni kompatybilne, lecz gdy połączyłyśmy swoje siły – nasze wstęgi zmieniły kolor. Obie były fioletowe.
-Dobry znak – demonica spojrzała na wstęgi, a później na mnie. Widziała, że cierpię. Ból nie do opisania. – Teraz wszystko w moich rękach. Teraz albo nigdy!
Katsu zbliżyła się do Angelii-sama i pocałowała ją w usta. Wtedy rozbłysło światło i widać, że tym razem ona cierpi. Chciała krzyczeć, lecz powstrzymywała się. Ledwo ustawała na nogach, lecz w oczach błyszczała determinacja i chęć uratowania demonicy. W końcu trzy wstęgi połączyły się i wszystkie stały się przezroczyste.
Na twarzy Angelii pojawiły się rumieńce. Blizny, które miała na ręku poznikały, a urządzenia lekarskie pokazywały, że wcześniej ledwo bijące serce znów pracuje pełną parą. Wszystko wracało do normy.
Katsu-chan była wycieńczona. Upadła na ziemię, nie była w stanie wstać. Dyszała niczym po maratonie. Oddała praktycznie najcenniejszą rzecz dla demona, jaka posiadała, lecz mimo tego uśmiechała się. Była zadowolona, że coś wręcz niemożliwego udało się właśnie jej.
Angelia-sama przebudziła się, w jej oczach dostrzec można blask. Chwilę leżała doznawszy szoku, po czym podniosła rękę i spojrzała na nią badawczo. Zdziwiona zdjęła maskę tlenową. Niepewnie ruszyła głową z poduszki i ujrzała mnie oraz leżącą na podłodze Katsumi.
-Albo umarłam albo we dwie odwaliłyście coś głupiego – rzekła z uśmiechem na twarzy, po czym spoważniała. – Dlaczego?
-Nie musisz pytać. Obiecałam być ci wierną i dotrzymuję słowa. Zresztą sytuacja tego wymaga. Kto jak nie ty pokona Fredericka i resztę? – rzekła Katsu, po czym wzięła głębszy oddech i po chwili wytchnienia wstała.
Dziewczyna sięgnęła pod bluzkę i wyjęła naszyjnik w kształcie łabędzia i założyła go na szyi Angelii-sama.
-Nie możesz tego zro…
- Z wykluczeniem twego ojca wszystkie rodziny wydały na to pozwolenie, w tym moja rodzina. W końcu nie chodzi już o głupi Pierścień, lecz o dobro wszystkich demonów i magów. To już nie jest zwykły turniej, to wojna o byt. Frederick i Felisto nie poprzestają na zabijaniu uczestników lecz sieją rzeź wśród zwykłych półkrwistych i magów, a przez immunitet turniejowy są nietykalni. Tylko ty jesteś w stanie ich zabić i zrobisz to!

Angelia-sama wstała z łóżka, po czym odłączyła od siebie kroplówkę, aparaturę. Zerwała wszystko, po czym podeszła do mnie, złapała też Katsumi-chan i przytuliła nas obie i zaczęła płakać ze szczęścia.
-Dziękuję Wam!
-Nie masz za co – rzekła Katsu-chan. – Przeze mnie straciłaś Miku jako maga oraz macie przeźroczyste wstęgi. Nie jesteś w stanie zawrzeć kontraktu z innym magiem ognia…
-Nieprawda – odparła z uśmiechem Angelia-sama. – Największy kontrakt, niepisany i zawarty z wami, to przyjaźń i mi to starcza.

Angelia-sama puściła nas, po czym przemieniła się. Złapała mnie mocno w talii, po czym wyfrunęłyśmy przez okno. Za nami leciała nieco wolniej Katsumi. Leciałyśmy nad rozświetlonym Tokio patrząc, co się dzieje na dole. Nad miastem wisiało widmo zagłady. Wszędzie czuło się ociężałą atmosferę oraz narastający niepokój wśród ludzi i nie tylko. Wszędzie trwały walki o przeżycie. Dopiero teraz Angelia zdała sobie sprawę z tego, co się dzieje w mieście. Błyski walk rozjaśniały miasto bardziej niż światła neonów i lamp ulicznych.



Po trwającym kilka minut locie, wylądowałyśmy w ogrodzie koło domu Angelii-sama. Tam czekała na nas przerażona Miku, lecz ujrzawszy Angelię-sama, złość jej minęła. Przybiegła do niej i rzuciła się na szyję płacząc ze wzruszenia.
-JUŻ MYŚLAŁAM, ŻE NIE ŻYJESZ! – krzyczała przez łzy. – BAŁAM SIĘ! JAK MOGŁAŚ MNIE TAK ZOSTAWIĆ!
-Domyśliłam się, że to przez zerwany kontrakt, lecz nie ma co się bać. Jak widać, żyję – uśmiechnęła się do niej. – Nie spodziewałam się, że ktoś… że ktoś będzie w stanie się tak poświęcić.
Demonica nie mogła powstrzymać łzy, która spłynęła po policzku. Przytuliła się do towarzyszki i rozpłakała się. Po chwili jednak wzięła się w garść.

-Gdzie jest Frederick? – zapytała poważnym głosem.
-W dzielnicy handlowej na najbardziej ruchliwej ulicy. Demoniczne jednostki wojskowe są tam lecz nie są w stanie pokonać Fredericka i jego kompanów, są zbyt silni!
-W takim razie trzeba natychmiast im pomóc! Nanako leć z Katsu i znajdźcie Felisto, ja polecę z Miku odnaleźć Fredericka i rozprawimy się z nimi!

Tak też uczyniłyśmy. Katsu i ja poleciałyśmy tuż za dziewczynami i obserwowałyśmy, co się dzieje na mieście. Miasto wyglądało jak po kataklizmie, wszędzie były szczątki demonów i ludzi, upadłe demony niczym zombie opanowali większą jej część. Część ludzi chowała się między budynkami, część bunkrowała się, a pozostali nie mieli szans. To była wojna o przetrwanie.
-Skąd tyle upadłych? Przecież Albert Devonn nie żyje – byłam zaskoczona tym faktem.
-Założę się, że to sprawka Alberta zanim umarł. Zapewne szykowali się wcześniej do inwazji na miasto.
Na dole spostrzegliśmy Fukuzawę-kuna i Kaito-senpaia walczącego ramię w ramię chroniąc zwykłych śmiertelników. Kawałek dalej zaskoczył nas niespotykany widok.
-Katsu, patrz! – krzyknęłam. – Musimy im pomóc!
Przelatywaliśmy nad naszą szkołą, a w dole ujrzeliśmy uczniów z naszej klasy, którzy byli ranni. Wśród nich był Okabe-kun, który mimo ran próbował ocalić Akatsuki-sensei. Dyrektor nie był w stanie wszystkich uratować.
-Nie martw się, Alice-chan też tam jest i pomaga – powiedziała demonica i dopiero zobaczyłam, że dziewczyna tworzy barierę wokół szkoły gdy dyrektor pomaga innych leczyć. Leciałyśmy dalej w kierunku dzielniczy handlowej. Nagle potworne zdmuchnięcie wiatru wytrąciło nas z równowagi i sprawiło, że spadłyśmy na dach wysokiego budynku. Ten podmuch spowodował nie kto inny jak Felisto.
- Znów się spotykamy dziewczynko – rzekł z perfidnym uśmieszkiem na twarzy – teraz na pewno Ciebie wykończę!
Katsumi ledwo podniosła się, przemieniła się błyskawicznie w trzecią formę i ruszyła na niego. Ja w międzyczasie zajęłam się dwoma upadłymi, którzy zaatakowali od tyłu. Na szczęście dla mnie szybko stosunkowo rozprawiłam się z upadłymi i chciałam pomóc przyjaciółce. Jej walka była zaciekła przez parę minut, lecz w pewnym momencie Katsumi krzyknęła tak przeraźliwym głosem, że w całym mieście krzyk odbił się echem. Odwróciłam się w jej kierunku i ujrzałam, że straciła rękę. Upadła na chodnik kilkaset metrów w dół i nie ruszała się. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego widoku. Ten obraz był tak przerażający i niewiarygodny, że w tym momencie sama straciłam zmysły. Krzyknęłam ze strachu. W tym samym momencie cała stanęłam w płomieniach, które wybuchły wokół. Zaczęły topić się metalowe części dachu pod jego ciepłem. Jedyne o czym myślałam to zabić! Zabić tego, kto wyrządził mojej przyjaciółce krzywdę! Zabić, zamordować, zniszczyć! To potęgowało we mnie moc, czułam, że jestem w stanie z nią zrobić wszystko! Widząc jego przerażoną twarz zrozumiałam, że mnie się boi. Ten widok strachu w jego oczach jeszcze bardziej mnie podjudzał, sprawiał, że chciałam zobaczyć jego płonące żywcem ciało. Te wizje chciałam przekuć w rzeczywistość. Mój ogień nagle zaczął słuchać moich gestów i na mój znak ruszył na demona. Ten próbował uciec od płomieni lecz te go w końcu dopadły. Wielki słup ognia rozjaśnił miasto niczym spadająca kometa z nieba. Czułam jak ogień trawi Felisto kawałek po kawałku nie dając mu żadnych szans na przeżycie, powodując, że została z niego tylko kupka popiołów, która rozwiała się na wietrze. Po tym wszystkim chciałam jak najszybciej dostać się na dół, by móc pomóc Katsu-chan. Przywołałam płomienie do siebie i z nich utkałam coś na kształt wielkich skrzydeł, po czym, nie bacząc na lęk wysokości, sfrunęłam na dół. Katsu była blada i zimna, leżała w kałuży zamarzniętej krwi. Chciałam, by się ocknęłam próbowałam ją leczyć lecz nic z tego. Klęknęłam blisko, wzięłam jej przeraźliwie wychłodzone ciało i przytuliłam do siebie.
-Nie umieraj Katsu, nie możesz! Nie po tym wszystkim! NIE RÓB MI TEGO! NIE MOŻESZ ROZUMIESZ!!!
-Na… - usłyszałam cichy szept – Na…na…ko…
-KATSU!!! – ogarnęła mnie fala radości. – TY ŻYJESZ!!!
-Jeszcze…
Chwilę później przybyła Angelia-sama wraz z Miku. We dwie były w szoku zobaczywszy Katsu-chan w takim stanie.
-Co się stało? – zapytała demonica. – Nagle ujrzałyśmy wielki słup ognia i od razu przybyłyśmy.
-Dorwał nas Felisto i Katsu z nim walczyła, i oberwała, i ja… chciałam go zabić za to, co jej zrobił.
-Najwidoczniej ci się udało – odparła Miku rozglądając się za wrogiem. – A Kajiyama dojdzie do siebie. Zamroziła swoją krew by zapobiec wykrwawieniu się. Szkoda tylko, że utraciła swoje zdolności regeneracyjne… w tym momencie najbardziej ich potrzebuje…
Angelia-sama odwróciła się plecami do nas i powiedziała coś po francusku. Brzmiało to jak przekleństwo.
-Angelia, to nie jest twoja wina… - powiedziała do niej Miku-chan.
-Wiem. Teraz tym bardziej chcę pokonać Fredericka. Poświęcenie Katsumi nie pójdzie na marne! Zakończę ten Turniej, zakończę tą wojnę i sprawię, by nigdy więcej się sytuacja nie powtórzyła! 

 



00:42:13 2/01/2015 [Powrót] Komentuj






Informacje

Odwiedziło mnie 50064 osób

Świat Mroku
Świat, w którym istoty inne niż ludzie muszą się ukrywać. Jednak co się stanie, jeśli jakiś człowiek ich odkryje? Co się z nim stanie?
Parę słów o opowiadaniu
Parę słów o bohaterach

Księga Gości
5
Księga Gości
Dodaj do Księgi

Rozdziały
I.
II.
III.
IV.
V.
VI.
VII.
VIII.
IX.
X.
XI.
XII.
XIII.
XIV.
XV.
XVI.
XVII.
XVIII.
XIX.
XX.
XXI.
XXII.
XXIII.
XXIV.
XXV. cz I


Angelia x Nanako - opowiadanie

Ulubieni


Linki

Scarlet White


Zagłosuj, nie zaszkodzi:

Opowiadania
Fantasy - Opowiadania
Magiczne opowiadania
Opowiadania Fantasy
Najlepsze opowiadania w sieci!


Szablon

Szablon został wykonany przez Viuu tylko i wyłącznie dla użytku Swiat Mroku.