Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
XIV.


XIV.

Dzisiejszy dzień to porażka!

           W nocy nie dałam rady zasnąć.  Co raz śnił mi się koszmar. Było to mniej więcej tak…
Szłam sobie ulicą handlową, kiedy ktoś mnie zaatakował. Jakiś mężczyzna. Nie widziałam, jak był ubrany, ciemność panowała wokół. W ostatniej chwili uratowana zostałam przez Angelię-sama. Niestety, ona uratowała mnie kosztem siebie… zginęła na moich oczach. Za każdym razem jak zamykałam oczy, widziałam tą scenę, kiedy przebijano ją mieczem.  Długim, zakrzywionym mieczem. Raz za razem, bez przerwy ten sam motyw. Czułam jej ciepłą krew na sobie, słyszałam krzyk, widziałam to wszystko. DLACZEGO!?
Rano obudziłam się kompletnie nieprzytomna. Ten sen jest jeszcze gorszy niż tamten z pocałunkiem. Grrr… czemu mi się śnią ostatnio takie dziwne rzeczy!
Gdy zerknęłam na zegarek… JUŻ TAK PÓŹNO!
Pierwszy raz w życiu spóźniłam się do szkoły. Biegiem przebrałam się, nawet się nie uczesałam, wzięłam kromkę chleba do ust i pobiegłam do szkoły. Biegiem dojście zajęło mi 20 minut, ale co z tego, skoro było już 15 minut po rozpoczęciu lekcji. Stałam na korytarzu i zastanawiałam się, co robić.
-Czemu nie na lekcji? – zapytał mnie znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam przewodniczącą idącą korytarzem.
-Hayami-senpai… ja… - próbowałam się tłumaczyć.
-Zaspałaś, co nie?
-Tak – powiedziałam spuszczając głowę.
-Nie martw się, też miałam dzisiaj koszmar… W takim razie chodź ze mną.
Czemu Hayami-senpai każe mi iść za sobą? Nie powinna mnie jako przewodnicząca wzgardzić i kazać iść na lekcje?
-Ale co z lekcjami? – zapytałam.
-I tak tylko przeszkodzisz im wchodząc teraz. Akatsuki-sensei nienawidzi spóźnialskich. A ty mi się przydasz.
Poszłam z nią aż do pokoju rady uczniowskiej. Tam, na stoliku leżała kupa papierów, nieuporządkowanych, leżących w kompletnym chaosie.
-W ramach kary pomożesz mi to uporządkować – stwierdziła Hayami-senpai i podała mi papiery.
-E! Aż tyle?!
-Szybko pójdzie – stwierdziła i zaczęła układać pierwszą stertę.
Usiadłam do stolika i zaczęłam segregować papiery.
-Co to w ogóle jest?
-A, to? Testy uczniów klas drugich. Zaczęliśmy wcześniej z powodu wyjazdu jednego z nauczycieli. Nie martw się. Za tydzień czeka was to samo.
-JUŻ ZA TYDZIEŃ?!!!
Nie! Przez to wszystko zapomniałam, że zbliżają się testy końcowo roczne! Może i nie jestem najgorszą uczennicą w klasie, wręcz przeciwnie, ale czuję, że to obleję.
Nagle do rąk wpadła mi kartka, gdzie podpisana była Angelia-sama. Przyjrzałam się jej testowi z japońskiego. Nie mogę uwierzyć, że jak na Europejkę świetnie sobie radzi w naszej szkole. Ba, nawet wyśmienicie.
-Co patrzysz? – zapytała Hayami-senpai przerywając pracę.
-Ona zna perfekcyjnie japoński… - stwierdziłam.
-Fakt, jest zdolna. Nauczyła się języka w ciągu ostatnich ośmiu lat. Ale nadal ma problemy z używaniem zwrotów grzecznościowych.
-Rozumiem.
Patrzyłam na jej kartkę z wynikiem 100% i zastanawiałam się, jaki to mózg trzeba posiadać, by się tak uczyć.
W pewnym momencie zadzwonił telefon. Przewodnicząca odebrała i zaczęła się rozmowa.
-Aha. Rozumiem. Dobra. Aha. – dłuższa przerwa. - Dobra, muszę kończyć. Pa. Dobra – zwróciła się do mnie. – Nie idziesz dziś na lekcje. Jesteś pilnie potrzebna koło szpitala.
-Że co?
-Kajiyama-san i Fukuzawa-san już tam są, nawet Emily-chan i Amelia-chan im pomagają, jednak nie obejdzie się bez pomocy.
-Ale co z egzaminami? Musze być na lekcjach!
-Słuchaj! – wrzasnęła na mnie Hayami-senpai. – Nie czas na wykłócanie się! Idziemy!
Zaraz, ona też nie idzie na lekcje? Poświęca szkołę dla Angelii-sama? Teraz wiem, na co ją stać.
Pod szpitalem toczył się istny bój z upadłymi. Bez przerwy któryś nas atakował. Ledwo co pokonaliśmy jednego, a pojawiał się następny. Była ich cała masa! Nie radziliśmy z takim natłokiem upadłych!
-Ile ich jest? – zapytałam w końcu strzelając z mojego ognistego łuku.
-Do tej pory zabiliśmy chyba z dziesięciu, jak nie więcej – odparła Katsu-chan strzelając z lodowych pistoletów. Amelia-chan również miała strój bojowy, różowa spódnica, do tego bluzka w nieco łagodniejszym odcieniu różu, na dokładkę walczyła różową wstążką, którą mogłaby przeciąć wrogów na pół. Lecz niestety, małej Amelii-chan walka kompletnie nie szła. Nie jest tak utalentowana jak jej starsza siostra.
-J'en ai assez! (Mam dosyć!) – krzyknęła Amelia-chan siadając na ziemi. Była zmęczona, ledwo łapała oddech.
-Vous ne sont pas bons! (Jesteś do niczego!) – krzyknęła Emily-chan dalej walcząc. W pewnej chwili dziewczyna oderwała prosto w rękę.
Hayami-senpai od razu zareagowała i pomogła blondynce. Opatrzyła jej ranę i zaklęciem sprawiła, że znikła.
-Dziękuję one-sama – powiedziała dziewczyna.
W międzyczasie…
-Jest ich za dużo! – krzyknął Fukuzawa-kun chroniąc się za niewidzialną barierą.
-Saito! Nie marudź tylko pomóż! –wrzasnęła Kajiyama z powietrza.
-Przepraszam! – od razu uwolnił z siebie więcej energii.
W pewnym momencie poczułam niesamowicie przeszywający ból. Upadłam. Ciepła krew zaczęła ściekać po moim ubraniu. Dostałam prosto w brzuch! Bolało niemiłosierni!. Nie wiem nawet kiedy i czym! Widziałam tylko uśmiechniętego upadłego, który stał kilka metrów dalej. NIE CIĘ DORWĘ!!!
-Nanako-chan! – krzyknęła demonica.
-Takashi-san! – pozostali również zareagowali.
Wszyscy do mnie podbiegli. A ja leżałam na chodniku patrząc się w niebo. W pewnym momencie zauważyłam, jak ktoś stoi na dachu szpitala. Był to wysoki chłopak, wyglądający na 18 lat, brązowe włosy, nastroszone w różnych kierunkach. Ubrany w rurki, do tego obcisła, czarna koszulka. W ręku trzymał coś na kształt kryształowej kuli. Zapewne to on kontroluje te upadłe demony. Hayami-senpai również go zauważyła, po chwili pozostali. Chłopak zorientowawszy się, że go widzą, po prostu znikł. Rozpłyną się…
-Kto to był? – zapytała Amelia-chan kierując wzrok na nas.
-Albert Devonn. Demon znany z tego, że wpływa na świadomość innych demonów. W ten sposób może kontrolować ich i sprawić, że robią, co im powie – powiedział Fukuzawa-kun i uderzył jedną ręką o dłoń drugiej. – Czemu wcześniej się nie domyśliłem!
-Spokojnie, Saito. – pocieszała go Katsu-chan. – Też się nie domyśliłam, że bierze udział w Turnieju.
W międzyczasie Emily-chan i Hayami-senpai opatrywały mnie. Po jakiś dwóch minutach nie było śladu po ranie. Odprawiały jakieś czary tuż nade mną, mamrocząc ciągle pod nosem. Obie miały przyjemnie ciepłe ręce, widziałam jedynie poświatę czerwoną nad moim brzuchem.
-Dzięki wam wszystkim – wstałam i sprawdziłam, czy wszystko jest w porządku.
-Dobra, już po wszystkim – krzyknęła z zadowoleniem Katsu-chan rozglądając się po okolicy. Po chwili jej broń znikła, a strój wrócił do normalności. Amelia-chan również się przemieniła.
-Chodźmy do Angelii-sama – podrzuciłam pomysł.
Wszyscy mi przytaknęli.
-Może my pójdziemy jej coś kupić – zaproponowała Amelia-chan i pokazała palcem na Emily-chan.
-Dobra. Stawiasz mi kawę – burknęła blondynka.
-Znowu?!
-Tak.
-Jesteś okrutna!
-Ne vous plaignez pas. (Nie marudź.)
Amelia-chan spuściła głowę i poszła razem z dziewczyną do sklepu.
-Przejdę się z nimi – powiedziała Hayami-senpai, po czym ruszyła za dziewczynami.
Gdy tylko weszliśmy do budynku szpitala, napotkały nas kłopoty.
-Ej, czy to nie ci z komisariatu policji? – zapytała Katsu-chan i pokazała na kolesia stojącego przy recepcji.
Tak, to ci policjanci. Jednego można poznać po krzywym, wielgachnym nosie, a drugi miał buty niczym kajaki. Wszędzie poznałabym tych gości!
-Niestety, to oni! Co teraz? – zapytałam cała zdenerwowana.
Zauważyliśmy, że ruszyli w stronę sali gdzie leży Angelia-sama.
W pewnym momencie z sali 109 wyszła pielęgniarka.
-Mam pomysł! – chyba pierwszy raz Katsu-chan miała pomysł...
Po chwili jej oczy stały się całe lodowato błękitne. Poczułam, jak korytarzem przemknął nieprzyjemny chłód. Nagle pielęgniarka była opanowana przez demonicę.
-Dzień dobry, komisarz Fukujima Natsuru, kolega Murahara Toshiro, jesteśmy z policji. Badamy sprawę tej dziewczyny, co leży w tej sali – powiedział z krzywym nosem.
-Ach tak… Eto… no więc… - pielęgniarka zacinała się, po czym jej ruchy stały się niczym poruszanie się robota. – Nie możecie teraz wejść.
-A możemy wiedzieć, czemu? – zapytał drugi policjant.
-Właśnie… znaczy… teraz pacjentka śpi.
-A kiedy możemy przyjść żeby ją przesłuchać?
-Najlepiej nigdy.
-Katsumi! – szturchnął dziewczynę Fukuzawa-kun.
-Znaczy jutro proszę zajrzeć. Uprzedzimy ją, że panowie przyjdą – powiedziała pielęgniarka i szybko odeszła.
Sekundę później oczy Katsu-chan wróciły do normy. Jej oddech był szybki, nierówny. Mocno się zmęczyła zmianą ról.
-Przepraszam, dawno tego nie robiłam – przyznała się dziewczyna.
-Nie szkodzi. Ale czemu oni tam nadal stoją? – zapytałam.
-Czemu oni idą do jej pokoju?! – spanikowała Katsu-chan.
-Zróbcie coś! – krzyknęłam.
-Ale co?! – oboje nie wiedzieli, co robić.
Za późno. Oboje weszli do sali.
-No to koniec – westchnął Fukuzawa-kun. – Trzeba było opętać jednego z tych dwóch.
-Wypchaj się Saito! Jakbyś był taki mądry, powiedziałbyś to wcześniej! – fuknęła demonica.
Mag tylko się naburmuszył jeszcze bardziej.
Chwilę później, po niecierpliwym patrzeniu, kiedy z stamtąd wyjdą… wyszli!
-Faktycznie, spała jak zabita – powiedział krzywonos do drugiego.
-Nawet obudzić mi jej było szkoda. Wyglądała tak słodko! – zachwycał się drugi.
-Pedofil…
-Że niby ja?
-Jasne Murahara-kun. Przecież widziałeś, że nieletnia!
Dziwni oni jacyś są…
Po całej tej sytuacji postanowiliśmy pójść do sali. Otworzyliśmy drzwi i naszym oczom ukazała się śpiąca Angelia-sama. Była taka urocza! Jej roztrzepane włosy na poduszce dodawały jej uroku, a twarz gdy śpi!? Cudowna! Ej! Przestań się tak na nią gapić! Opanuj się kobieto!
Jednak chyba ją zbudziliśmy, gdy zaczęliśmy rozmawiać między sobą o tym, co się wydarzyło. Otworzyła oczy i spojrzała na nas jak na debili.
-To przez was mam na głowie tą dwójkę imbecyli? – zapytała czerwonowłosa.
-Niestety – Katsu-chan potwierdziła jej przypuszczenia. Do tej pory ma do nas wyrzut, że Angelia-sama jest w szpitalu. Od początku uznawała szpital za najgorsze zło.
Dziewczyna podniosła się, po czym usiadła na brzegu łóżka. Poprawiła swoje kręcone włosy.
-Macie szczęście, że jestem połączona z Nanako. Inaczej bylibyście usmażeni.
-Czyli że… jak pomyślę coś w głowie, ty mi czytasz w myślach? – spytałam.
-Tak. I wiem, jak na mnie patrzyłaś, gdy udawałam, że śpię – rzekła z ironicznym uśmiechem Angelia-sama.
NO TO JESTEM TRUP!
-Nie przejmuj się, kochanie. Jeszcze do końca tygodnia znajdę ci faceta, obiecałam ci to.
Zleciało niejakie pół godziny, zanim do sali weszły dziewczyny z zakupami. Emily-chan miała w ręku firmowy kubek z kawiarni mojej mamy, a wszystkie pozostałe zakupy dziewczyn miała w rękach biedna Amelia-chan. Blondynka wyraźnie wykorzystuje swojego demona! Niedopuszczalne.
-One-sama! Kupiłyśmy ci coś! – krzyknęła uradowana Amelia-chan. – Mamy mleko truskawkowe, wiem, że je lubisz – zaczęła wyjmować z reklamówki zakupy. – Jeszcze jest jogurt truskawkowy, a i zapomniałabym o twoich ulubionych lodach truskawkowych! Gdzie one są…
-Amelia… to jest szpital. Nie wolno mi jeść takich rzeczy – powiedziała czerwonowłosa.
-Mówiłam jej to – potwierdziła Hayami-senpai.
Dziewczynka posmutniała.
-Ale dzięki za chęci – uśmiechnęła się do swojej siostry Angelia-sama.
-A co jest w drugiej siatce? – zapytał Fukuzawa-kun.
-Kawa – burknęła niewzruszona Emily-chan.
Wszystkim szczęka opadła. Było tam chyba z dziesięć kartonów tej kawy!
-Mówiłam, że mamy w domu ekspres, ale uparła się na mrożoną – powiedziała Hayami-senpai poprawiając okulary.
-Eee… mogę położyć te zakupy na ziemię? – zapytała biedna Amelia-chan. Ręce miała już sine od trzymania tej kawy.
-Postaw na krzesło – zaproponowałam i podstawiłam jej pod nos.
-Dzięki.
-Bezużyteczna – burknęła Emily-chan.
Tak przez chwilę popatrzyłam na pijącą Emily-chan i na Hayami-senpai stojącą i poprawiającą ciągle opadające okulary. Pod pewnymi względami były podobne do siebie. Tyle że jedna jest twarda, a druga tylko udaje, że jest. Nie poznałam za dobrze Emily-chan, ale po tym, jak traktuje Amelię-chan, nie wzbudza mojej sympatii.
-Ojej, jak późno! – zerknął na zegarek Fukuzawa-kun. – Muszę lecieć. Praca domowa czeka!
-Saito to kujon! To, że jest w klasie A, nie znaczy, że masz się tak przejmować nauką! – oburzyła się Katsu-chan.
-Śliczna ty moja, za to ty przez cały czas się opierniczasz na lekcjach, zresztą jak cała klasa B!
-Słucham!?
I znów się kłócą.
-Idioci – burknęła Emily-chan i znów sączyła kawę.
-EEE!!!? Kto tu jest idiotą! – krzyknęli oboje.
-Cisza! – krzyknęła Hayami-senpai.
Wszyscy ucichli w mgnieniu oka.
-Zobaczymy, która klasa jest lepsza na zbliżających się EGZAMINACH.
EGZAMINY! TO  JUŻ W PRZYSZŁYM TYGODNIU!!!
Lepiej trzeba wrócić i zająć się nauką… kurcze, gadam jak własna matka…

 



Muziasta 20:12:43 13/11/2011 [Powrót] Komentuj


Profesjonalne oceny blogów, tylko tutaj! Surowo, lecz sprawiedliwie, sprawdź jak oceniają Twojego bloga profesjonaliści! www.Ocenie.Blogasek.pl ZAPRASZAM!
Kubas41 19:44:31 16/11/2011
zalogowany | http://Kubas41.id.joe.pl/ IP: zalogowany





Informacje

Odwiedziło mnie 8671 osób

Świat Mroku
Świat, w którym istoty inne niż ludzie muszą się ukrywać. Jednak co się stanie, jeśli jakiś człowiek ich odkryje? Co się z nim stanie?
Parę słów o opowiadaniu

WYMIANA!!!

Dodaj do Ulubionych

Księga Gości
2
Księga Gości
Dodaj do Księgi

Rozdziały
I.
II.
III.
IV.
V.
VI.
VII.
VIII.
IX.
X.
XI.
XII.
XIII.
XIV.
XV.
XVI.
XVII.

Angelia x Nanako - opowiadanie

Ulubieni
my-hell.blog4u.pl
sangusama.blog4u.pl
bipolar-disorder.blog4u.pl


Linki

Ocenialnie
SP_ZUO
Polecane opowiadania
Yaoi Story
Amy Cambwell
Do północy
Patykiem na piasku
Nomen
Black and white feathers
Zniszcz mnie
Other Girl


Buttony


Zagłosuj, nie zaszkodzi:

Opowiadania
Fantasy - Opowiadania
Magiczne opowiadania
Opowiadania Fantasy
Najlepsze opowiadania w sieci!


Szablon

Szablon został wykonany przez Viuu tylko i wyłącznie dla użytku Swiat Mroku.