Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
IX.


IX.

Za błędy trzeba płacić

Następny dzień to był horror. Idąc korytarzem spotykałam kilka razy Angelię-sama, jednak gdy tylko się mijałyśmy, omijałam ją szerokim łukiem przyśpieszając kroku. Widać, że to smuciło ją, lecz nie chcę, by znowu coś się przeze mnie stało.
Wreszcie po kilku lekcjach była przerwa śniadaniowa. Siedziałam zmulona przy stole i dłubałam w swoim bento. Jak zwykle zrobione na odwal, w pośpiechu. Ale cóż, lepsze to niż jedzenie ze stołówki.
-Co się dzieje? – spytała Katsumi-chan. – Cały dzień jesteś nieobecna.
-Nic – burknęłam.
-Na pewno się coś stało i detektyw Kajiyama Katsumi to odkryje! – powiedziała z entuzjazmem dziewczyna.
W każdym razie siedząc tak i nic prawie nie jedząc, usłyszałam pisk w klasie. Wszystkie dziewczyny krzyknęły na widok Angelii-sama.
-Ej! Dziewczyny! Bez takiego pisku, bo uszy więdną! – krzyknęła Katsumi-chan.
-Spokojnie, już się uodporniłam – rzekła „jak zawsze” uśmiechnięta Angelią-sama.
Gdy tylko zobaczyłam, że zbliża się do mojej ławki, od razu zerwałam się z miejsca i wyszłam z sali.
-Czekaj! – prosiła mnie czerwonowłosa, jednak nie chciałam się zatrzymać. Szłam szybkim krokiem przed siebie, nie bacząc na innych. Nagle zderzyłam się z kimś.
-Przepraszam! –krzyknęłam i podniosłam wzrok. To była wściekła Hayami-senpai, która patrzyła na mnie tak, jakby chciała mnie zabić.
I po chwili cały korytarz stanął w miejscu. Wszystkie osoby zatrzymały się w pół kroku.
-Miku, co ty robisz? – spytała zaskoczona Angelia-sama.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Zdążyłam się cofnąć parę kroków, gdy nagle przyuważyłam, że Hayami-senpai trzyma w ręku ognistą kulę i mierzy prosto we mnie.
-Co ty wyprawiasz, senpai?! – krzyknęłam. Jedyne, co zdołałam zrobić, zanim obleciał mnie strach.
-Miku, zostaw ją!
-Nie wtrącaj się. – rzekła oschle dziewczyna.
I rzuciła we mnie kulą. W tej samej chwili stanęła przede mną Angelia-sama i wybroniła się od ataku.
-Nie rób głupoty! – wrzasnęła Angelia-sama.
-To sprawa między mną a nią, nie wtrącaj się! – ostrzegła jeszcze raz przewodnicząca.
-Wiesz, że ona nie umie się bronić!
-Tym łatwiej będzie mi ją zniszczyć!
I drugi atak wymierzony we mnie, lecz i tym razem Angelia-sama mnie obroniła. Tym razem jednak z większym trudem.
-Głupia jesteś!
-Nie głupsza niż ty! Zostawiasz swojego maga dla byle kogo!
-Zazdrośnica!
Trzeci atak, tym razem wymierzony w Angelię-sama. Ledwo co obroniła się, przy tym uszkadzając swoje wachlarze. Ze złości aż jej ręce buchnęły ogniem.
-Chcesz walczyć!? To ze mną!
I walka między magiem a demonicą rozpoczęła się na dobre. Hayami-senpai atakowała bardzo mocno i często, natomiast Angelia-sama, wykorzystując swoją zwinność broniła się jak mogła, próbując nie atakować przeciwnika. Nagle jedna z kul omal nie trafiła w przypadkową osobę. Minęła ją o włos.
-Jeśli chcesz pozabijać ludzi, proszę bardzo! Tylko wtedy się staniesz gorsza od upadłych demonów!
-Zamknij się i walcz!
I stała się rzecz niemożliwa do przewidzenia. Stojąc w boku, zobaczyłam, jak leci w moją stronę wiązka czerwonego światła, intensywnie świecącego. Nie miałam jak się bronić, oślepiło mnie to, nie wiedziałam, co robić. Byłam pewna, że zginę, lecz nagle swoim ciałem obroniła mnie Angelia-sama.
Usłyszałam brzdęk, jakby szkło się pobiło, po czym zobaczyłam kawałki pokruszonego wachlarza na ziemi. Angelia-sama ledwo dyszała, najwidoczniej oberwała. Po chwili padła na ziemię. Mundurek w połowie był doszczętnie spalony. Wielka krwawa rana widniała na brzuchu.
-ANGELIA-SAMA! – krzyknęłam.
-Angelia! – wrzasnęła Hayami i miała podbiec do dziewczyny. Lecz w tym momencie wielka ściana ognia oddzieliła nas od niej. Angelia-sama resztkami siły wstała i podparła się od ścianę. Widziałam w jej oczach wściekłość, chęć mordu, bezgraniczną nienawiść.
-Odejdź, zanim cię zabiję! – zagroziła Angelia-sama.
-Ale…
-MILCZ! Twoja zazdrość tylko doprowadzi mnie do zguby! Nie potrzebuję maga, który mi tylko przeszkadza, ba, nawet próbuje mnie zabić! WYNOŚ SIĘ!
Hayami-senpai zatkało. Nie wiedziała, co powiedzieć, co zrobić, kompletnie nic. Stała i patrzyła ze łzami w oczach na Angelię-sama. Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszałam.
-Chcesz się mnie pozbyć? – zapytała z niedowierzaniem.
Angelia-sama podniosła rękę i wyjęła ze swojej piersi czerwoną wstęgę związaną w jednym miejscu i z całej siły rozerwała wiązanie. Wstęgi upadły na ziemię, po czym znikły.
Hayami-senpai po chwili otrząsnęła się z szoku, po czym odwróciła się i odeszła bez słowa. Angelia z kolei straciła władzę w nogach i osunęła się na ziemię, po cichutku jęcząc.
-W porządku? – zapytałam jak głupia.
-W porządku? W PORZĄDKU?! – krzyknęła śmiejąc się i płacząc na przemian. - Jeszcze masz czelność mnie pytać, czy w porządku!?
Cofnęłam się bojąc o własne życie, żeby przypadkiem mnie nie zaatakowała.
Jednak ona spojrzała się na rozwalone doszczętnie wachlarze, po czym mrucząc coś pod nosem, zaczęły składać się w spójną całość. Sekundę potem były już naprawione. Chwyciła je do ręki, po czym znikły w kłębach ognia.
-Pomóż mi wstać… - poprosiła dziewczyna.
Podniosłam ją w miarę możliwości, po czym przytrzymałam.
-Zaprowadź mnie do pielęgniarki… - szepnęła, po czym zawisła bezwładnie na moim ramieniu.
Na moje nieszczęście, w tym momencie wszystko ruszyło. Od razu tłum podbiegł i krzyczał.
-Angelia-sama!
-Co jej jest?
-Zemdlała!
-Jest ranna!
-Co jej się stało?
-Szybko, do pielęgniarki!
-Może nie żyje!? NIE!
-DZIEWCZYNY! ODSUNĄĆ SIĘ! – usłyszałam znajomy głos. Zaraz tłum się rozstąpił i pojawiła się Katsumi-chan.
-Pomogę ci ją zaprowadzić do pielęgniarki – powiedziała i wzięła pod drugą rękę Angelię-sama. Razem poszłyśmy. Lecz w połowie drogi zorientowałam się, że wcale nie zmierzamy do pokoju pielęgniarki, lecz w kierunku dachu.
-Pokój pielęgniarki jest w drugą stronę – zauważyłam, lecz Katsumi mnie zignorowała. Dalej nas prowadziła w zaparte. Pokonawszy kilka schodów, weszłyśmy na dach szkoły. Tam już czekał Fukuzawa-kun.
-A jednak – powiedział pod nosem.
-Lepiej pomóż, zanim ktoś wpadnie na głupi pomysł zawiezienia jej do szpitala – rzekła dziewczyna.
-Co masz do szpitali? – zapytałam.
Jednak nie dostałam odpowiedzi.
Pomogłam położyć ją na przygotowany wcześniej koc. Fukuzawa-kun położył rękę na jej klatce piersiowej, po czym zamknął oczy. Po chwili jego ręka zajarzyła się na niebiesko, niczym skaner przeszukiwał ciało Angelii-sama.…
-Niedobrze z nią – odparł.
-Jak to? – zapytałyśmy we dwie.
-Musiała stracić swoją zdolność regeneracyjną. Nie wiem, kiedy, ale patrząc po jej bliznach – i tutaj pokazał rękę Angelii-sama całą pokrytą bliznami – pewnie to było dawno.
-A zaklęcia?
-Nic nie dadzą. Tym płacą demony, które oddały swoje zdolności regeneracyjne komuś innemu. Nie można im pomóc zaklęciami.
-Hmm… mam nadzieję, że ja swojej nie utracę – powiedziała Katsumi-chan.
-Zaraz! Czy wy…
Nie mogłam uwierzyć. Przez ten cały czas, który spędzałam z nimi, nie zauważyłam, że Katsumi-chan jest demonem, a jej magiem Fukuzawa-kun.
-Nanako-chan? – dziewczyna zaczęła machać przed oczami ręką. – Zawiesiłaś się?
-Nie, tylko… Już nic mnie nie zaskoczy. To wyjaśnia, czemu tak bardzo lubisz Angelię-sama.
-Cóż. Stałam się jej fanką po naszej pierwszej stoczonej bitwie. Wtedy zrozumiałam, że nie mogę się równać z jej siłą, inteligencją, przewidywaniem, zwinnością… po prostu demoniczny ideałem! – krzyknęła Katsumi-chan.
-Też bierzesz udział w Turnieju?
-Tak! Jako przedstawicielka rodu Kajiyama, który ma zaraz po rodzinie Angelii-sama największe wpływy wśród demonów.
I tu pokazała swój naszyjnik, który wyciągnęła z kieszeni mundurka. Był w kształcie łabędzia, a zamiast oka miał  niebieskie szkiełko.
-To symbol brania udziału w Turnieju. Pewnie widziałaś podobny u Angelii-sama.
-Nie, nigdy – rzekłam.
-A że przegrałam swoją bitwę z nią, postanowiłam, że pomogę jej zdobyć tego, czego pragnie za wszelką cenę! – dokończyła dziewczyna chowając do kieszeni naszyjnik.
-Twoje oddanie nie ma granic – powiedział Fukuzawa-kun. – I przez to pakujemy się w kłopoty.
-Cicho bądź!
-Jeszcze pamiętam smród śmietnika, gdzie się chowaliśmy.
-Saito!
-Co najpiękniejsze dziewczę?
Zaczęłam z tej dwójki chichotać. Ich kłótnia była przezabawna.

W międzyczasie Angelia-sama obudziła się i próbowała podnieść się z koca.
-Angelia-sama! – krzyknęła Katsumi-chan i chwyciła upadającą dziewczynę.
-Nic mi nie jest – powiedziała czerwonowłosa.
-Nigdzie nie pójdziesz w takim stanie!
-I tak nie mam dokąd. Przecież Miku nie jest już moim magiem, nie mogę już u niej mieszkać…
-Dlaczego?
Angelia-sama usiadła na kocu, przy czym dosiadła się koło niej Katsumi-chan. Ja również przykucnęłam, by lepiej słyszeć rozmowę.
-Po tym co zrobiła, kazałam jej zniknąć z mojego życia…
-To ona spowodowała tą anomalię czasoprzestrzeni na terenie szkoły? – zapytał Fukuzawa-kun.
-Owszem. Potem chciała zabić Nanako. Nie wybaczę jej!
-Spokojnie, bo ci się rany pogłębią – uspokajałam ją.
-Nie za ciekawa sytuacja. U mnie nie ma jak zamieszkać, nasze rody nienawidzą się wzajemnie, a u ciebie, Saito?
-Odpada. Nie będę mieszkać z dziewczyną!
-A może u mnie? – zaproponowałam.
Wszyscy popatrzyli się na mnie.
-No co? Mam dużo miejsca. Moja mama z chęcią cię przyjmie!
-Naprawdę mogę u ciebie zamieszkać? – zapytała szczęśliwa Angelia-sama.
-Jasne!

Gdy tylko Angelia-sama odzyskała siły, podziękowała za opiekę i wyruszyłyśmy do domu. Całą drogę przeszłyśmy w milczeniu. Na jej twarzy widniał smutek, a zarazem zaduma. Bałam się o cokolwiek zapytać.
Wreszcie dotarłyśmy do domu.
Drzwi otworzyła nam mama. Spojrzała tylko na Angelię-sama i stała się rzecz nieprawdopodobna.
Nie wiedzieć jakim cudem od razu zaatakowała ją lecącymi wstęgami energii. Biedna dziewczyna musiała odskoczyć na płot i nagle noga jej się omsknęła i straciła równowagę. Upadła prosto na chodnik.
-Angelia-sama! – krzyknęłam i chciałam do niej podbiec.
-Zostaw ją! – rozkazała mi mama. – To przeklęty demon!
-Nie oceniaj jej! Ona nie jest zła!
-Wszystkie demony są złe! Pamiętasz, co się stało z twoim ojcem!? To ich wina!
Angelia-sama podniosła łeb, po czym westchnęła.
-Wiedziałam, że tak będzie – rzekła zrezygnowana.
Chciała pójść, lecz ją powstrzymałam.
-Nie, czekaj!
Odwróciła się do mnie. Mama zerknęła z niezadowoleniem na mnie.
-Mamo, proszę. Nie wyganiaj jej. Ona i tak nie ma dokąd pójść.
-Dziecko, masz za dobre serce – rzekła mama po dłuższym zastanowieniu się i otworzyła szerzej drzwi. – W takim razie zapraszam – powiedziała niemiło.
Z niechęcią Angelia-sama weszła do środka i rozumiem, czemu. Po takim powitaniu, nie mogło być inaczej.




Muziasta 13:47:27 31/07/2011 [Powrót] Komentuj






Informacje

Odwiedziło mnie 8669 osób

Świat Mroku
Świat, w którym istoty inne niż ludzie muszą się ukrywać. Jednak co się stanie, jeśli jakiś człowiek ich odkryje? Co się z nim stanie?
Parę słów o opowiadaniu

WYMIANA!!!

Dodaj do Ulubionych

Księga Gości
2
Księga Gości
Dodaj do Księgi

Rozdziały
I.
II.
III.
IV.
V.
VI.
VII.
VIII.
IX.
X.
XI.
XII.
XIII.
XIV.
XV.
XVI.
XVII.

Angelia x Nanako - opowiadanie

Ulubieni
my-hell.blog4u.pl
sangusama.blog4u.pl
bipolar-disorder.blog4u.pl


Linki

Ocenialnie
SP_ZUO
Polecane opowiadania
Yaoi Story
Amy Cambwell
Do północy
Patykiem na piasku
Nomen
Black and white feathers
Zniszcz mnie
Other Girl


Buttony


Zagłosuj, nie zaszkodzi:

Opowiadania
Fantasy - Opowiadania
Magiczne opowiadania
Opowiadania Fantasy
Najlepsze opowiadania w sieci!


Szablon

Szablon został wykonany przez Viuu tylko i wyłącznie dla użytku Swiat Mroku.