Zazdrość jest głupia!
Następny dzień w szkole niczym się nie różnił od normalnych. Wszyscy jak zawsze olewali nauczycieli, a Akatsuki-sensei była wściekła na nas za frekwencje. Otóż połowa osób przestała chodzić do szkoły. Nie dziwota, zima jest, pełno śniegu, komu się chce ruszać z chaty. Gdyby nie mama, która ostatnio zostaje w domu przez mały wypadek w pracy, też bym nie chodziła.
Idąc korytarzem usłyszałam, jak dziewczyny zaczynają piszczeć, a chłopcy stają w bezruchu. No tak, korytarzem idzie najsławniejsza dziewczyna w szkole.
-Witaj Nanako! – przywitała mnie zadowolona Angelia-sama.
-Witaj.
Od razu dziewczyny zaczęły coś pod nosem mruczeć z niezadowolenia. Każda by chciała, żeby to na nią zwróciła uwagę Angelia-sama.
-To nie fair! Czemu ta cała Takashi ma z nią taki dobry kontakt! – wrzasnęła jedna dziewczyna, jakby zapomniała, że obok stoi czerwonowłosa.
-Tak się składa kochana, że Nanako jest moją bliską przyjaciółką. Nie martw się – podeszła do dziewczyny i pogłaskała ją po głowie – Każda może się nią stać – i uśmiechnęła się uprzejmie.
Wszystkim oczy zaczęły błyskać.
-Kochamy cię Angelia-sama! – krzyknęły wszystkie.
A faceci chyba byli źli.
-A teraz chodźmy razem coś zjeść – zaproponowała mi Angelia-sama.
Poszłyśmy na stołówkę, gdzie się gromadziło mnóstwo osób. Osobiście zawsze sama przynoszę bento ze sobą i jadam w sali z Katsumi-chan, dlatego też pierwszy raz jestem w stołówce.
Stołówka jak stołówka, niczym się nie wyróżniała od tej w mojej poprzedniej szkole, poza tym, że była wyremontowana. Mnóstwo Solików stało koło siebie, wszyscy jak mrówki przemieszczali się z jednego do drugiego. Każdy na siebie wpadał, jecz gdy szłam koło najsławniejszej dziewczyny w szkole, wszyscy ustępowali nam miejsca.
Angelia-sama miała już zarezerwowany stolik przy swojej klasie, dlatego też niechętnie dosiadłam się.
-Co to za pierwszak? – zapytała jakaś dziewczyna Angelię-sama.
-To Takashi Nanako. Moja nowa znajoma.
-No cóż, taka popularna jak ty osoba przyjaźni się z pierwszaczkiem, dosyć niekonwencjonalna metoda rozpowszechniania sławy wśród małolatów – burknął jakiś chłopak.
-Wiesz co? Daruj sobie Aidou-kun. Nie musisz się na Angelii odgrywać za to, że nie chciała z tobą chodzić!
-Phi! Kolejną laskę sobie wyrwała.
Jej towarzystwo nie jest dla niej tak miłe jak reszta szkoły. Może dziewczyny starały się, ale ten chłopak wyraźnie nie lubił demonicy. To jest dosyć dziwne. Jednak siedząc przy tym stoliku próbowała zachować swoje pozory. Nadal udawała miłą, słodką dziewczynkę, która wszystkim dogadza. Ale w jej oczach było widać, że jest zdenerwowana brakiem szacunku w jej kierunku.
Po dłuższej rozmowie zahaczyli też o mnie.
-Jak to się stało, że się zaprzyjaźniłaś z Angelią-sama? – zapytała mnie pewna dziewczyna.
-To dosyć dziwne … znaczy… ja…
Wszyscy się na mnie patrzyli. A ja błagalnym wzrokiem popatrzyłam się na Angelię-sama.
-Na pokazie mody. Wtedy się poznałyśmy, a potem znalazłyśmy wspólny temat do rozmów.
-Nieźle. Naprawdę masz szczęście, że Angelia-sama zwróciła uwagę właśnie na ciebie. Ile dziewcząt chciałoby być na twoim miejscu! – odparła jedna z jej koleżanek.
Chłopak wstał od stołu, wziął swoją tacę, podszedł do mnie i powiedział na ucho.
-Uważaj, żeby nie zaczęła cię podrywać.
Po tych słowach odszedł.
Najwidoczniej czerwonowłosa usłyszała te słowa. Przyuważyłam, że coś mamrocze pod nosem i bach! Chłopak leżał na podłodze, wokół niego rozwalone jedzenie z talerza.
-Aidou-kun! – krzyknęła dziewczyna i podbiegła do niego.
-Idiota. Już myśli, że podrywam wszystkie dziewczyny na ziemi – powiedziała nieprzyjemnie Angelia-sama w moją stronę.
-Tak…
Sytuacja stała się niepewna, kiedy to obok przechodziła Hayami-senpai. Najwyraźniej była zdenerwowana.
-To moje miejsce – rzekła będąc za mną.
-Przepraszam! – krzyknęłam i szybko chciałam zejść z miejsca, lecz zostałam pociągnięta przez Angelię-sama.
-Miku, możesz usiąść naprzeciwko nas, nic ci się nie stanie – powiedziała z lekka złośliwie dziewczyna.
Bez słowa odeszła i usiadła do innego stolika.
-Angelia-sama, to nie było wredne w stosunku do Hayami-san? – zapytała jedna z dziewczyn, które zostały przy stoliku. – Przecież to twoja dziewczyna.
-Kochanie, mówiłam ci już, ona nie jest moją dziewczyną – próbowała wytłumaczyć się.
-My wiemy swoje – rzekły dziewczyny i spojrzały się na samotnie siedzącą Hayami-senpai i dłubiącą w jedzeniu.
-A może wolisz tą pierwszoklasistkę? – zapytała drugaz z nut złośliwości.
Tym razem nie można było nie zauważyć zdenerwowania ze strony Angelii-sama. Ledwo powstrzymywała się, żeby nie zrobić nikomu krzywdy, lecz to było ciężkie.
-Wiesz co, kochanie? – zmieniła ton głosu na przerażający, że nawet dziewczyny się tego nie spodziewały. – Jeszcze raz się wtrącicie w moje sprawy, a przyrzekam, że gorzko pożałujecie!
Po tych słowach gwałtownie odsunęła się od stolika i odeszła. Ja z kolei chciałam iść za nią, lecz zostałam przytrzymana przez towarzystwo stolikowe.
-A więc to prawda, że zdradza Hayami z tobą? – zapytała uszczypliwie dziewczyna.
-Nie, to nie tak! – próbowałam się wyprzeć wszystkiego.
-Ostatnio wszędzie z tobą łazi, poza tym widać, jak Hayami jest o ciebie zazdrosna! Wielka przewodnicząca szkoły zazdrosna o pierwszaka! Lepiej uważaj – ostrzegła mnie druga.
-Dlaczego?
-Zazdrosna Hayami to zła Hayami. Może sprawić, że migiem wylecisz ze szkoły! W końcu jest zaraz po dyrektorze najważniejszą osobą. Przecież wiadomo, że tatuś posłucha się swojej córeczki i od razu zrobi dla niej wszystko.
-Ostatnio jednego takiego namolnego chłopaka, co się kręcił wokół Angelii-sama to po miesiącu wykończyła!
Spojrzałam się w kierunku przewodniczącej. I dotarło do mnie to, czego nie zauważyłam w ogóle! HAYAMI KOCHA ANGELIĘ! To dlatego tak się wkurza, gdy jesteśmy we dwie lub jak rozmawiamy ze sobą! I to też tłumaczy, czemu nie chciała, bym została jej drugim magiem!
Postanowiłam, że wyjaśnię tą sprawę z samą Hayami-senpai.
Po lekcjach zostałam na chwilę, by porozmawiać z przewodniczącą sam na sam. Od razu pobiegłam do jej klasy, lecz ich zajęcia się również skończyły. Szlag by to! Gdzie ona mogła się podziewać?
Zaszłam też do gabinetu dyrektora, może on coś by wiedział, lecz też skończył swoją pracę. Został mi jeszcze pokój nauczycielski. Bingo!
Zapukałam, a gdy usłyszałam słowo „wejść”, otworzyłam drzwi na oścież. W środku siedziała Hayami-senpai i rozmawiała z Akatsuki-sensei. Nie wiem, o co chodzi, ale źle mi to wyglądało.
-O, Takashi-san. Właśnie o tobie rozmawiałyśmy – powiedziała nauczycielka.
-Czyżbym coś przeskrobała? – zapytałam zdenerwowana.
-Otóż jak zauważyła przewodnicząca, jako jedyna z klasy nie chodzisz na żadne zajęcia dodatkowe.
-No tak, nie miałam okazji się do żadnych zapisać.
-Dlatego też musisz się zdecydować, gdzie chcesz wstąpić. Masz tutaj rozpiskę klubów – podała mi kartkę. – Do jutra musisz zdecydować, gdzie będziesz chciała chodzić.
Geez. Moje kłopoty się właśnie zaczęły.
Zdołowana wróciłam do domu. Nie wiedziałam, że zemsta Hayami-senpai będzie taka szybka. Od razu pytanie ze strony matki.
-Jak było w szkole?
-Normalnie – rzekłam, po czym poszłam na górę.
-A obiad?
-Nie jestem głodna – odparłam, po czym zamknęłam się w pokoju.
Tam pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to przewrócona ramka na zdjęcie. No tak, pewnie wiatr przewrócił, kiedy okno balkonowe było otarte. Podniosłam i ujrzałam mojego tatę, który serdecznie się uśmiechał trzymając mnie, mamę, która miała okropną fryzurę oraz mnie jako brzdąca ryczącego w niebogłosy. Od razu zły mi popłynęły z oczu. Czemu ktoś mi musiał zabrać ojca! Czemu!!!?
-Nie płacz, nie lubię, kiedy ludzie to robią – usłyszałam za sobą głos dochodzący z balkonu.
-Angelia-sama, co ty tutaj robisz? – zapytałam przez łzy.
-Chciałam zapytać co z wazą.
-Tobie tylko waza w głowie! – wrzasnęłam na nią, po czym padłam na łóżko i zaczęłam płakać do poduszki.
Angelia-sama przykucnęła koło mnie, po czym pogłaskała po głowie. Zupełnie tak jak wtedy…było to miłe na swój sposób.
-Co się właściwie stało? – zapytała mnie spokojnym, ciepłym głosem.
-To wszystko twoja wina! – wrzasnęłam na nią i znów skryłam twarz w poduszce.
-A co ja ci zrobiłam?
-Wszystko! ROZUMIESZ! WSZYSTKO!!! Gdybym cię nie spotkała, gdybyś nie robiła tych złośliwości w stosunku do Hayami, gdybyś nie była demonem!
Angelia-sama przestała mnie głaskać po głowie. Westchnęła ciężko, po czym stanęła od łóżka i oparła się o ścianę.
-A więc o to chodzi… chciałabyś żyć w błogiej nieświadomości, nie wiedząc co się wokół ciebie dzieje. A pewnie interesuje cię, kto zabił twojego ojca, co nie?
Oderwałam wzrok od poduszki i zwróciłam go na czerwonowłosą.
-Wiesz, kto go zabił? – zapytałam.
-Jasne, że nie. Jednak spróbuję znaleźć tego demona, który to zrobił. Pod pewnym warunkiem.
-Jakim?
-Kiedy ty pozbędziesz się strachu przed swoją mocą, wtedy staniesz się moim magiem. Pasuje?
-Nie – burknęłam po chwili zastanowienia. – Nie chcę mieć do czynienia z przewodniczącą.
-Niech zgadnę… Miku coś ci zrobiła?
-Tak! Kazała mi się zapisać do klubu, a ja nie mam żadnych zdolności!
-Jejku, żadna złośliwość. Po prostu to jej powinność dopilnować, by wszyscy się zapisali do jakiegoś klubu.
-Ale czemu akurat dzisiaj? – zapytałam.
-Po sprawie z tym stolikiem. Ale spokojnie, jutro powinno jej przejść.
Angelia-sama podniosła kartkę, która leżała na ziemi i zaczęła przeglądać, co na niej było napisane.
-A może klub muzyczny? – zapytała mnie. – Z czego wiem, potrzebują wokalistki do zespołu.
-Ja i śpiew… - burknęłam pod nosem. – A jest coś ciekawszego?
-Teatr?
-Odpada.
-Pływanie?
-Nie umiem pływać.
-A może siatkówka?
-Co ty? Nie widzę piłki lecącej prosto na moją twarz.
-Koszykówka? Okabe-kun jest w męskiej sekcji.
-To samo. Odpada.
-Fotografia?
-Nawet aparatu nie mam.
-Taniec?
-Moja koordynacja jest równa zero.
-Lekkoatletyka?
-Ja i sport? Nie żartujmy…
-Projektant mody? Katsumi tam jest.
-Nie dzięki. Zaszyć dziurę to dla mnie problem.
-To zostaje klub muzyczny.
Kurcze. Do niczego się nie nadaję. Jestem beznadziejna.
-Masz szczęście. Naprawdę uratujesz ten klub jeśli do niego wstąpisz – powiedziała z uśmiechem Angelia-sama.
-Możesz przestać udawać miłą?
-I weź tu bądź miłym – rzekła zmieniając ton głosu. – Jutro zajęcia są zaraz po lekcjach, przyjdź do sali muzycznej. Do zobaczenia jutro.
Po tych słowach opuściła mój pokój.
Może klub muzyczny to nie jest głupi pomysł? Może faktycznie coś z tego wyjdzie. Zobaczy się.
W czwartek zaraz po lekcjach przybiegłam do sali muzycznej, gdzie zza drzwiami rozlegała się muzyka. Poznałam, że to zespół rockowy. Jednak była tam też nutka klasycyzmu w postaci pianina. Wszystko pasowało do siebie spójnie i brzmiało naprawdę super! Wreszcie przestały grać, mogłam swobodnie wejść do sali.
-Ano, przepraszam… - powiedziałam wchodząc do sali.
Salka była dosyć duża. Pełno w niej instrumentów, kabli i przynajmniej dwa mikrofony stały zaraz od wejścia po prawej stronie. Stały tam też trzy dziewczyny, jedna trzymała gitarę elektryczną, druga bas, a trzecia siedziała za zestawem perkusyjnym. Było też pianino. I od razu rzuciła mi się na oczy pewna osoba siedząca za pianinem. ANGELIA-SAMA! Geez, czemu mam do niej takie szczęście!
-Witaj Nanako, jednak przyszłaś – powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Nie miałam wyjścia – odparłam. – W końcu nigdzie indziej nie pasuję.
-Kto to? – zapytała dziewczyna stojąca za gitarą.
-To Takashi Nanako. Zwerbowałam ją do klubu, bo przecież potrzebujemy wokalistki.
-Zobaczymy najpierw, jak śpiewa.
Dziewczyna podała mi mikrofon do ręki.
-Śpiewaj.
-Ale… ja nie wiem co.
Angelia-sama spojrzała się na mnie, po czym odwróciła się do klawiatury i zaczęła grać tą samą piosenkę, którą śpiewałam z nią na karaoke. Moja ulubiona!
Od razu zapomniałam, że to przesłuchanie i zaczęłam śpiewać tak jak zawsze w swoim pokoju. Tak sama z siebie. Ta piosenka zawsze mi dodawała otuchy i sprawiała, że gdy ją słuchałam, przechodziły mi negatywne emocje.
Wreszcie skończyłam.
Trzy dziewczyny spoglądały na mnie.
-BOSKO! – krzyknęła ta siedząca za perkusją.
-Genialna jest! – powiedziała basistka.
-Niczego sobie – rzekła gitarzystka.
-To co? Przyjmujemy? – zapytała Angelia-sama.
-Jeszcze pytasz. Kogoś takiego nam brakowało!
-Witaj w naszym klubie. Jestem Kawasaki Akiko klasa 2-A – przedstawiła mi się basistka. Ładna, zgrabna, blond krótkie włoski, śliczna!
-Mori Naoko, mów mi po prostu Naoko, klasa 2-B. – powiedziała perkusistka. Niższa, grubsza, duży biust! Ale niczego sobie ma ładne, dłuższe, brązowe, lecz farbowane włosy.
-Nagano Yukiko, 3-A. Miło mi – gitarzystka podała mi rękę. Średniego wzrostu, lecz niższa ode mnie, niebieskie oczy (czym wyróżniała się od innych), uroda nie japońska w ogóle. I śliczne miała kręcone, ciemny blond włosy – Jeszcze musimy poćwiczyć nad tobą, ale jest nieźle.
Entuzjazm wśród dziewczyn od razu mi się udzielił. Wszystkie z radością mnie przyjęły i były bardzo zadowolone. Radość tryskała z nich niesamowicie.
-Koniec tego miłego, czas się brać do roboty – rzekła Angelia-sama. – Nanako, usiądź i posłuchaj naszej piosenki. Jestem ciekawa, co sądzisz na ten temat.
Przysiadłam na krześle i zaczęłam słuchać. Zaczęło się spokojnie, od wstawki pianina, po czym dołączył bas. Wszystko powili się rozwinęło, aż w końcu perkusja dała czadu! Wreszcie normalne klimaty rockowe! Grały prawie jak profesjonalistki, piękne solo gitary oraz niesamowite połączenie harmoniczne z pianinem!
-I jak? – zapytała Nagano-senpai.
-Jesteście rewelacyjne! – krzyknęłam z zachwytu. – Ale gdyby pogłośnić gitarę i dodać jakiś efekt do tego, i w jednym miejscu przyłożyć więcej perkusji, a bas miałby więcej uderzeń na takt a nie tylko na raz, nie mówiąc o tym, że pianino było zagłuszane to by było jeszcze lepiej.
-Widzę, że znasz się na tym – powiedziała z zazdrością w oczach Nagano-senpai.
-Znaczy, ja… ten tego… no troszkę się znam… ale nie żebym była jakąś profesjonalistką czy coś! Nie… - zaczęłam się motać i to mocno.
-Skończyłaś jakąś szkołę muzyczną?
-Hm! W Osace uczyłam się gry na skrzypcach. Ale niestety musiałam to rzucić z powodu przeprowadzki.
-Szkoda – rzekła Kawasaki-senpai.
Angelia-sama przyglądała się uważnie temu zamieszaniu, po czym odwróciła wzrok do drzwi. Chwilę później zerwała się z miejsca i pobiegła.
-Dziewczyny, wybaczcie na chwilę – powiedziałam i zaczęłam iść za nią.
Złapałam ją dopiero na korytarzu piętro niżej.
-Co się … - zaczęłam, lecz zobaczyłam, jak Hayami-senpai stoi i rozmawia z czerwonowłosą. Niechcący posłuchałam ich rozmowy.
-Dlaczego się z nią zadajesz?
-Mówiłam ci, chcę z niej zrobić dobrego maga.
-Ona jest już wszędzie. Gdzie nie patrzę, tam zadajesz się tylko z nią. Na przerwach, w stołówce, po szkole. Tylko ona. Ja już nie jestem ci potrzebna.
Hayami-senpai nie krzyczała. Była jak zawsze spokojna, opanowana i oschła. Jednak jej głos drżał, gdy o tym mówiła. Jakby miała zaraz się rozpłakać. Już miała się odwrócić i iść, lecz Angelia-sama złapała ją za rękę.
-Głupia jesteś – krzyknęła ostro Angelia-sama. – Jesteś mi najważniejszą osobą na tym świecie! Nikt nie jest mi bliższy! Od zawsze razem walczyłyśmy, pomagałaś mi się pozbywać upadłe demony i trzymać równowagę w naszym świecie! A teraz walka w Turnieju! Nie chcę, byś mnie zostawiła. Nie po to poświęciłam się, byś mnie zostawiła! Wiem, byłam niemiła, złośliwa, ale wiesz, że nie specjalnie! Ale…
-Ale co?
Angelia-sama zatrzymała oddech, po czym wydusiła z siebie.
-… nie mogę cię pokochać…
Hayami-senpai puściły emocje. Wyrwała się z uścisku dłoni i pobiegła przed siebie. Demonica z kolei była zdenerwowana całą tą sytuacją. Odwróciła się i ujrzała mnie, stojącą za ścianą.
Nic nie mówiąc, poszła cała zdenerwowana.
Dziwny jest dzisiejszy dzień. Naprawdę dziwny. I to wszystko przeze mnie…
