Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
VI.


VI.

Wiara czyni cuda
 
-Dokąd?! – krzyknęłam, lecz nie dostałam żadnej odpowiedzi.
Nie wiedziałam, czy mam iść czy zostać. Wolałam jednak wrócić do lokalu. Pociągnęłam za klamkę. ZAMKNIĘTE! Ale jak to możliwe! Otwórzcie się!
-Witaj magu – ktoś do mnie powiedział dziecięcym głosem.
Odwróciłam się i zobaczyłam dziewczynkę, ubraną w różową sukienkę z falbankami w stylu lolita, dwa blond kucyki oraz w ręku trzymała białą, koronkową parasolkę. DEMON! Za nią stał chłopak, który był ubrany tak zwyczajnie. Niewiele starszy od niej. Pewnie jej mag. Na pewno, bo w ręku miał białą kulkę energii, po chwili przyuważyłam, że klamka również świeci na biało.
-Nigdzie nie uciekniesz! – powiedział pewnie chłopak. – Elizabeth, mam się z nią rozprawić, czy poczekamy na jej demona?
-Chcesz mnie pozbawić rozrywki? – zapytała tępo patrząc na chłopca dziewczynka. – Zaraz pewnie przybędzie.
Podeszła do mnie i podniosła swoją parasolkę na wysokość mojego nosa. Przestraszyłam się mocno.
-Co-co chcesz zrobić? – zapytałam przerażona.
-Jeśli demon nie przyjdzie za minutę, obetnę ci głowę, a resztę ciała poćwiartuję i każdy z członków rozrzucę na cały świat. Pasuje ci?
Spokój. Ona tego nie zrobi! Pewnie Angelia-sama zaraz przyjdzie. Ale do tego czasu… Parasolka zbliża się bliżej mojej twarzy. Stałam jak sparaliżowana, nie mogłam uciec, nic! Zupełnie jak wtedy…
-Czas się kończy… - powiedziała z uśmiechem dziewczyna.
-NIE!!! – krzyknęłam.
Znów parzące czerwone światło rozbłysło wokół mnie, czułam niesamowitą energię. Miałam wrażenie, że zrobię wszystko. Wszystko! Podniosłam swoją dłoń i wyobraziłam, jak dziewczyna unosi się coraz wyżej i wyżej. I faktycznie tak się stało. Gwałtownie machnęłam ręką i od razu wylądowała w kontenerze na śmieci po drugiej stronie ulicy. Jej mag był wściekły, zaczął coś szeptać pod nosem i zaatakował mnie kulami świetlnymi. Wszystkie zatrzymały się metr przede mną. Machnęłam ręką i bum! Wszystkie powróciły do nadawcy! Odrzuciło go na parę metrów! Nieźle to wyglądało!
Niestety światło parzyło mnie coraz bardziej, czułam, że dłużej nie dam rady pociągnąć, ale musiałam, póki to kontroluję. Całą siłą myślałam, żeby wytrzymać ten ból. Demonica się zdenerwowała.
-Moja sukienka! Teraz mi zapłacisz! – wzięła parasolkę i jak włócznią rzuciła w moją stronę. Zmieniła się w wielkie ostrze lecące prosto WE MNIE!!!
I wielkie bum!
Przebiła się przez moją ognistą poświatę i zahaczyła o dłoń. Przecięła skórę prawie do kości…Padłam na ziemię, fala powietrza odepchnęła mnie. Zszokowana nie wiedziałam, co mam zrobić. Znów strach mnie sparaliżował. I ten ból ręki…
Dziewczyna szła w moim kierunku, by odzyskać swoją parasolkę i w tym momencie świst koło ucha. Poznałam ten łańcuch i przyczepione wachlarze do niego. URATOWANA! Lecz niestety, zrobiła unik. W międzyczasie jej mag wstał. NIEDOBRZE! Akcja nabrała niesamowitego tempa.
-Coś nie śpieszyłaś się by ratować swego maga – stwierdziła niewzruszona dziewczyna.
Angelia-sama stanęła koło mnie. Była opanowana, miała „lodowato chłodne” spojrzenie. Jej oczy biły ogniem, wachlarze buchały płomieniami. Miałam wrażenie, że nie obchodziło ją, co się ze mną stało przed chwilą.
-Musiałam najpierw załatwić jedną rzecz – powiedziała i  znikąd ogniste płomienie odepchnęły chłopaka na parę metrów. Niedaleko pojawiła się Hayami-senpai.
-Przepraszam, że musiałaś czekać Takashi-san – powiedziała poprawiając okulary i związała swoje krótkie włosy w kucyk.
-Ty! – krzyknął i walka między magami się rozpoczęła.
W tym samym czasie Angelia-sama próbowała nie dopuścić do parasolki swojej rywalki.
-Chytrze. Wystawiłaś ją jako przynętę? – spytała dziewczynka.
-Nigdy nie robię takiego świństwa sojusznikom! – syknęła Angelia-sama.
-Ach tak?
Nagle zauważyłam, że jej parasolka, która przebiła moją rękę uniosła się i wróciła do rąk demonicy.
Angelia była niezadowolona z tego faktu.
-Dosyć tej gatki, lepiej zacznijmy walczyć!
Angelia-sama ruszyła pewnie na swoją rywalkę. Cios za ciosem trafiała w parasol, lecz Elizabeth go otworzyła i ogromna energia odepchnęła dziewczynę do tyłu.
-Skoro się tak zdenerwowałaś, to znaczy, że mam rację – zaczęła mówić.
-Zamknij się! – Angelia-sama coraz mocniej zaczęła atakować, lecz parasol był niezniszczalny.
W pewnym momencie dziewczyna stanęła i wiedziała, że to nie ma sensu, co robi.
-Widzę, że jesteś niezła. Ale wiedz, że nie dam się tak łatwo pokonać!
Wokół niej pojawiły się czerwone płomienie, które przybrały na ziemi kształt pentaklu w środku.
Czułam, jak zła energia zostaje koncentrowana w jednym miejscu. Wokół było niesamowicie gorąco, wręcz dusiło od ciepła. Nawet Elizabeth to zauważyła.
-Niemożliwe! – krzyknęła. – Ty…?
Lecz nie zdążyła dokończyć.
I zaatakowała! Jej ruchy stały się szybsze, jakby teleportowała się z jednego miejsca na drugie, co raz uderzała dziewczynkę i raniła. Widać, że czerwonowłosa nie chciała się bawić. Nagle dziewczynkę odrzuciło na kilka metrów. Po chwili, nawet się nie podniosła, jej ciało uniosło się ponad ziemię. Była już cała zakrwawiona.
-A teraz masz wybór. Albo się wycofujesz z Turnieju i daruję ci życie, albo giniesz.
-Elizabeth! – krzyknął chłopak, chciał pobiec do dziewczyny i jej pomóc, lecz został zablokowany przez Hayami-senpai.
-D-dlaczego… dlaczego… - pytała zaskoczona dziewczyna.
-Jaka decyzja? – zapytała Angelia-sama.
-Nigdy … nigdy się nie wycofam z Turnieju! I NIE ZGINĘ Z RĘKI PLUGAWEJ DEMONICY! – krzyknęła dziewczyna, po czym wzięła parasolkę i wepchnęła ją sobie w pierś. Krew poleciała strumieniem, po czym padła martwa na ziemię.
-ELIZABETH! – krzyknął chłopak, wyrwał się do przodu i podbiegł do ciała demonicy.
-Dlaczego! DLACZEGO!!!
-Kwestia honoru – powiedziała czerwonowłosa. – Wolała sama się zabić niż zginąć z mojej ręki. Ale ty masz jeszcze wybór… możesz pójść i zacząć życie na nowo.
-Bez Elizabeth… Ty! TY JĄ ZMUSIŁAŚ DO TEGO! PRZEZ CIEBIE NIE ŻYJE!
Chłopak dostał niesamowitej furii, już miał atakować Angelię-sama, lecz ona podeszła do niego i położyła rękę na ramieniu. Chłopak popatrzył się na dziewczynę.
-Pewnie nie chciałaby, żebyś zginął z własnej głupoty, co nie? – powiedziała spokojnie, lecz przerażająco.
-Bez niej moje życie nie ma sensu… Ty mi ją zabrałaś! TY! ZABIŁAŚ JĄ! ZABI…
W pół słowa został przebity wachlarzem Angelii-sama, po czym padł martwy na ziemię.
-Zbyt się przywiązał do niej – powiedziała Hayami-senpai patrząc na ciała.
-Często się to zdarza – odparła demonica i pstryknęła palcami. Oba ciała zaczęły płonąć, po czym została po nich kupka popiołu.
-To co? Wypuszczamy wszystkich z lokalu zanim dojedzie straż pożarna?
-Nie. Niech oni już z tym powalczą – zasugerowała Angelia-sama. Spojrzała na mnie i krwawiącą rękę.
-Z stąd jest niedaleko do naszego domu. Hayami-senpai znajdzie zaklęcie i naprawi rękę.
Podała mi swoją dłoń, po czym z trudem, ale podniosłam się. Powędrowałam za nimi aż do ich domu.

           Dom Angelii-sama i Hayami-senpai był duży i wszechstronny. Miał chyba z trzy piętra wysokości i jedną strzelistą wieżę obok. Wystrój bardzo zachodni. Pełno motywów wiktoriańskich, gotyckich, cały dom był w tym klimacie. Niczym mini zamek. Czerwone ściany pomieszczeń swoją intensywnością raziły oczy, lecz ich blask przyćmiewały ciemne meble i czarne akcenty kolorystyczne. Właśnie siedziałam w dużym salonie na kanapie, gdzie Hayami opatrywała rękę.
-BOLI! – krzyknęłam, kiedy używała zaklęcia na moją ranę. Ciepło paliło mi dłoń i czułam, jak się zasklepia rana.
-To znaczy, że żyjesz – rzekła dziewczyna.
-Bądź delikatniejsza – krzyknęła z kuchni Angelia-sama.
Chwilę później ręka była taka, jak przed wypadkiem.
-Dziękuję – powiedziałam.
Dziewczyna bez słowa ode mnie odeszła, po czym jednak ją coś podkusiło, żeby coś powiedzieć.
-Nieźle sobie poradziłaś z tym demonem – stwierdziła.
-N-naprawdę? – zapytałam.
-Gdyby jednak Angelia zaatakowała chwilę wcześniej, miałabyś całą rękę.
-Nic nie szkodzi, naprawdę…
-Nie szkodzi, że stała i patrzyła się, jak sobie poradzisz sama z  demonem i jej magiem? – zapytała niemiło Hayami-senpai.
Nie mogłam uwierzyć. Już druga osoba to mówi. Nie możliwe, żeby Angelia-sama przez cały czas obserwowała, co się dzieje, nawet nie raczyła mi pomóc!
-Zawołała mnie i kazała się nie wtrącać, dopóki coś się nie wydarzy.
-Czemu mi to mówisz? – zapytałam zszokowana.
-Bo nie wiem, czy teraz będziesz chciała współpracować z kimś takim jak ona.
Faktycznie, nie mam pojęcia, czy chcę teraz pomagać walczyć Angelii-sama, skoro ona mi nie pomogła w trudnej chwili. Chciała narazić mnie na śmierć?
-O czym wy dyskutujecie? – zapytała czerwonowłosa wchodząc do pokoju.
-To ja zostawiam was same – powiedziała Hayami-senpai, po czym wyszła z pomieszczenia.
-Zazdrośnica! – prychnęła Angelia-sama. – Nie słuchaj jej, przemawia przez nią zazdrość.
-Czyli to, co powiedziała to też akt zazdrości?
-Co powiedziała?
-Że stałaś tam i patrzyłaś, jak radzę sobie z demonem…
Angelia była zmieszana. Odwróciła wzrok ode mnie. Widać, że jednak jej słowa były prawdziwe.
-Gdybym się wtedy wtrąciła, nigdy byś nie odkryła pokładów mocy, jakie masz. A są one niesamowite – powiedziała po dłuższych chwili milczenia.
-Więc to tak? Naprawdę naraziłaś moje życie?
-Słuchaj – powiedziała spokojnie – gdybym wiedziała, że coś ci grozi, nigdy bym nie zostawiła cię i nie pozwoliła walczyć. Jednak miałam pewność, że sobie poradzisz. Słaby był z niej demon.
-Jaką pewność?
-Wierzę po prostu w ciebie – powiedziała Angelia-sama.
-To ja w siebie nie wierzę, ale ty we mnie tak? – zapytałam zaskoczona.
-Ktoś musi, prawda? Poza tym, chyba zyskałaś po tym troszkę pewności siebie, nieprawdaż?
Spojrzałam na dziewczynę, później na rękę, po czym na wazon, który stał na komodzie naprzeciw mnie. Podniosłam rękę i wyobraziłam, jak się unosi. I uniósł się.
-Faktycznie – powiedziałam obserwując latający przedmiot.
-Jeszcze jedna kwestia została. Musisz opanować swój strach przed mocą. Pewnie czujesz jak cię palą płomienie, gdy je uwalniasz, co nie?
-No tak…
-To strach powoduje, że tak się dzieje. Ale jeśli zaufasz sobie i swoim umiejętnościom, to wtedy moc nie wyrządzi ci żadnej krzywdy. Ale to kwestia czasu, a tego mamy mało.
Spojrzałam na rękę, po czym opuściłam ją, zapomniawszy, że kontroluję nią wazon.
-PRZEPRASZAM! – krzyknęłam, widząc, jak wazon z hukiem rozbija się o ziemię.
-Nie szkodzi. To twoje kolejne zadanie. Masz go złożyć do kupy.
-Ale jak?
Angelia-sama podeszła do rozbitego wazonu, podniosła jego kawałki, po czym dała mi je w dłonie.
-A teraz idź do domu i napraw mi tą wazę. Jest sporo warta – powiedziała z demonicznym uśmieszkiem na twarzy.
Superowo…




Muziasta 13:02:12 30/06/2011 [Powrót] Komentuj


za wczesnie owszem, ale nie kiepsko
sangusama.blog4u.pl 00:23:41 5/07/2011
public-gprs48166.centertel.pl | brak www IP: 91.94.60.160

na jakiej podstawie tak sadzisz?
sangusama.blog4u.pl 23:15:45 3/07/2011
public-gprs189773.centertel.pl | brak www IP: 46.134.80.142

Tak, tak. Opowiadanie mi się podoba, przepraszam że jednak nie komentuje zawsze. Czas mnie goni niestety :)
Opowiadanie jest takie... inne. Szablon czarujący (nie powiem uroczy bo to w końcu "świat MROKU" ;>)

A co do wypowiedzi na moim blogu... Tak. Wiem, że w liceum będzie jeszcze gorzej. Za szybko się przywiązuje do rzeczy tak nietrwałych jak więzy międzyludzkie. Niestety. taka moja wada.
Teru 17:45:36 30/06/2011
public-gprs62756.centertel.pl | brak www IP: 91.94.118.18

wyslalam zaproszenie na fejsie... jeszcze pare rozdzialow, a dopiero potem wypowiem sie na temat opowiadania :3
sangusama.blog4u.pl 15:20:58 30/06/2011
public-gprs176805.centertel.pl | brak www IP: 46.134.29.230





Informacje

Odwiedziło mnie 8669 osób

Świat Mroku
Świat, w którym istoty inne niż ludzie muszą się ukrywać. Jednak co się stanie, jeśli jakiś człowiek ich odkryje? Co się z nim stanie?
Parę słów o opowiadaniu

WYMIANA!!!

Dodaj do Ulubionych

Księga Gości
2
Księga Gości
Dodaj do Księgi

Rozdziały
I.
II.
III.
IV.
V.
VI.
VII.
VIII.
IX.
X.
XI.
XII.
XIII.
XIV.
XV.
XVI.
XVII.

Angelia x Nanako - opowiadanie

Ulubieni
my-hell.blog4u.pl
sangusama.blog4u.pl
bipolar-disorder.blog4u.pl


Linki

Ocenialnie
SP_ZUO
Polecane opowiadania
Yaoi Story
Amy Cambwell
Do północy
Patykiem na piasku
Nomen
Black and white feathers
Zniszcz mnie
Other Girl


Buttony


Zagłosuj, nie zaszkodzi:

Opowiadania
Fantasy - Opowiadania
Magiczne opowiadania
Opowiadania Fantasy
Najlepsze opowiadania w sieci!


Szablon

Szablon został wykonany przez Viuu tylko i wyłącznie dla użytku Swiat Mroku.