Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Świat Mroku - demony są wśród nas


XVIII.

Po wielkich trudach i cierpieniach związanych z egzaminem, brak neta spowodował, że napisałam dalej ;) Jeden z nudniejszych rozdziałów wg. mnie, ale pomysłu na coś lepszego nie było, dlatego krótki. 


Walka

Kaoru-senpai stanął naprzeciwko mnie, po czym szykował się do „treningowej” walki. Robił coś w rodzaju rozgrzewki. Poruszał się w miejscu, rozciągał się, jakby specjalnie odwlekał walkę. Wszystko, by nie walczyć. Angelia-sama przyglądała się, w końcu patrząc na opieszałość chłopaka, krzyknęła w jego kierunku. Widać, że odzyskała siły.
-Zacznijcie!
Biedak. Widać, że nie miał na to ochoty, jednak musiał to zrobić dla mojego dobra.
-Gotowa? – zapytał.
-W sumie to nie jestem pewna… ŻE CO!? – koło mnie przeleciał wachlarz i uderzył prosto w drzewo stojące niedaleko.
-Nie możesz sobie pozwolić na takie długie przygotowania! Walczcie! – nieco głośniej i zdecydowanie rozkazała nam czerwonowłosa, po czym pstryknęła palcami. Wachlarz znikł zostawiając widoczną szramę na korze.
-Angelia, nie powinnaś tak naciskać – powiedziała Hayami-senpai.
-Zazwyczaj to ty przesadzasz w treningach – odgryzła się demonica.
-Dobrze, zatem zacznij – dał mi pierwszeństwo Kaoru-senpai.
Wycelowałam palcem w jego stronę, pomyślałam o strzale ognia i gdy miała wylecieć, puf! Tylko coś pierdnęło mi z palca i kilka iskier poleciało. Zupełnie nici z czaru. Byłam rozczarowana rezultatem.
-Kurcze – burknęłam pod nosem.
-Coś słabe to było – rzekła Emily-chan, która piła poranną kawę.
-Jak na jej możliwości, to dupa – rzekła Hayami-senpai poprawiając nowo naprawione okulary.
-Dobra, szykuj się na atak – ostrzegł mnie chłopak.
Kaoru-senpai stworzył coś na kształt wielkiego ostrza z lodu, po czym wycelował w tym prosto we mnie. Byłam tak zaskoczona, że nie dałam rady się ruszyć, lecz ostrze w ostatniej chwili skręciło i zanim się obroniłam, wylądowało na płocie.
-Kaoru! Co to miało być! – Angelia-sama o mało nie wychodziła z siebie. Widać jest bardzo surowa jeśli chodzi o nauczanie.
-Wybacz, nie mogę z nią walczyć – powiedział wprost. – Za bardzo ją lubię, by ją ranić.
-Cienias – rzekła Emily-chan sącząc kawę.
-Tak? Myślisz, że byś była lepsza? – zaczął się z nią drażnić chłopak.
Dziewczynka przytaknęła.
-Dobrze, zatem zapraszam.
Emily-chan odstawiła kubek, po czym wstała i ruszyła w moim kierunku. Nagle zatrzymała się na jakieś 5 metrów ode mnie. Zrobiła jeden ruch ręką. Wokół niej pojawiło się chyba z dziesięć ognistych kul! Wszystkie po kolei zaczęły lecieć w moją stronę! Ledwo się uchyliłam od jednej, trafiła mnie druga! Boli! Upadłam na ziemię, po czym reszta kul chybiła w drzewo.
-Wstawaj! – krzyknęła Angelia-sama.
Podniosłam się. Chciałam zaatakować, lecz znów mnie przywitała seria ognistych ataków. Tarcza ledwo wytrzymała napór kul. Emily-chan jak oszalała trafiała jedną za drugą, po czym stanęła na chwilę i nie robiła nic.
-Teraz ty – rzekła do mnie.
Zdenerwowałam się i to mocno. Nie dałam rady utworzyć nawet łuku, z którego ostatnio strzelałam. Wszystkie zaklęcia mnie zawodziły. Z tego wszystkie moje płomienie znów zaczęły mnie palić. Bolało, lecz mówiłam sobie, że dam radę. Koncentracja! Trochę to trwało, wmawianie sobie, że się da radę. Wyobrażałam sobie potężny łuk, który dzierżę w ręku. Nie mogę teraz pokazać, że jestem zdenerwowana! Muszę się maksymalnie skoncentrować.
Chwilę później w jednej ręce trzymałam łuk, a w drugiej cięciwę. Naciągnęłam łuk, wycelowałam precyzyjnie w stojącą nieruchomą Emily-chan. Strzała poleciała! Niestety, Emily-chan mimo zaskoczenia siłą strzały, odskoczyła i zaatakowała mnie z wysokości. Nie zdążyłam się obronić… wylądowałam na drzewie. A moja strzała trafiła w płot sąsiadów niszcząc go niemal w całości.
-Nic ci nie jest? – zapytał podbiegając do mnie Kaoru-senpai.
-Chyba… ała! – coś mnie zabolało. To była ręka, na którą upadłam. – Chyba złamałam rękę!
-Pokaż – powiedziała Angelia-sama. – Złamana, fakt. To akurat najmniejsza rana, jaką mogła ci zadać Emily.
Hayami-senpai podeszła, po czym coś wymamrotała pod nosem. Momentalnie ręka przestała boleć, nawet mogłam nią poruszyć. Sprawdziłam dla pewności, czy była cała. I była.
-Dzięki – podziękowałam jej.
-Nie ma sprawy.
-Niezaliczone – rzekła Angelia-sama. – Co to do diabła miało być?
-Ja… nawet nie wiem. Nic mi nie wychodzi! – byłam bliska płaczu, pierwsza łza poleciała.
-No już, nie płacz kochanie – rzekła Angelia-sama próbując pomóc mi wstać, jednak przy podnoszeniu mnie, sama jęknęła z bólu.
-W porządku? – zapytała Hayami usłyszawszy ten cichy jęk.
-Jasne, że tak.  Kaoru, chcesz ze mną pokazać, jak się walczy? – Angelia-sama odwróciła się w stronę chłopaka.
-O nie, nie jestem wprawiony. Sama widziałaś – odparł wymachując rękami przecząco.
-Miku?
-Nie wiem, czy to dobry pomysł.
-Nic mi nie będzie, przyrzekam – zapewniła dziewczyna uśmiechać się uroczo.
Usiadłam na ławie i zaczęłam przyglądać się, jak dziewczyny walczą. Angelia-sama stanęła w tym samym miejscu co ja, a naprzeciwko niej Hayami-senpai. Bez zbędnego przygotowania dziewczyny ruszyły na siebie! Świst ognistych pocisków drażnił moje uszy. Raz za razem trafiały w siebie, lecz jednocześnie każda się obroniła przez atakiem przeciwniczki. To było niesamowite! Z taką precyzją i finezją walczyły! Ja tak nie umiem!
Jednak każda miała inną technikę walki. Angelia-sama poruszała się w powietrzu wykorzystując wszelką infrastrukturę w ogrodzie, chowała się i atakowała z ukrycia, a Hayami-senpai stała na miejscu i tylko broniła się tarczami. Ba, nawet każda z nich wykorzystywała różne zaklęcia! Obie posługiwały się ogniem, lecz przewodnicząca rzucała precyzyjnie ognistymi dyskami, gdy czerwonowłosa oddawała kilkoma na oślep promienistymi smugami światła, które w powietrzu wyglądały jak mnóstwo spadających gwiazd. Wszystkie spadały na ziemię pozostawiając po sobie małą, ale głęboką dziurę.
Zauważyć można bylo, że ta walka źle wpływa na Angelię-sama. Z każdym atakiem była coraz słabsza. W końcu stanęła na ziemi i po prostu zemdlała. Hayami-senpai przestała atakować i podbiegła do demonicy.
-Nic ci nie jest? – zapytała, jednak dziewczyna nie odpowiedziała. – Wiedziałam, że tak będzie! Jest nieprzytomna!  – rzekła zdenerwowana.
-Cóż, trzeba ją zabrać do domu i położyć. Pewnie niedługo się obudzi – rzekł Kaoru, po czym użył na nią zaklęcia lewitacji, by przetransportować do domu i położyć na łóżko w jej pokoju.

-To było okropieństwo – powiedziałam do siebie siadając na kanapie w salonie.
-Nie było tak źle – stwierdził dosiadając się koło mnie. – Poza tym, że nie ma się tej celności co kiedyś – dodał ze śmiechem.
-Myślałam, że celowo we mnie nie trafiłeś – stwierdziłam.
-Oj… jednak mnie przejrzałaś. Cóż, nie mógłbym trafić w kogoś tak pięknego jak ty.
Znów się zarumieniłam.
Po chwili usłyszałam, jak coś spada w kuchni na ziemię roztrzaskując się w drobny mak.
-Nic się nie stało – powiedziała mała Amelia-chan.
-Chyba dziewczyny sobie nie radzą – stwierdziłam.
-Amelia-chan, Emily-chan, może pójdziecie do sklepu? – poprosiła Hayami-senpai.
-Jasne! – krzyknęła radośnie Amelia-chan.
Od razu obie wyszły z kuchni, ubrały się i wyszły z domu.
W między czasie zauważyłam, że chłopak chyba się zawiesił. Patrzył przez cały czas w jeden punkt. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam naszyjnik. Nie taki zwykły wiszący nad kominkiem, lecz miał przedziwny kształt. Kształt smoka. W środku natomiast rolę oka smoczego pełnił czerwony kryształ.
-A więc to jest sławny turniejowy naszyjnik? – zapytał pod nosem.
Jaki znowu turniejowy naszyjnik? O co chodzi?
-Nie, nic, tak sobie mówię do siebie – rzekł podnosząc się z kanapy chłopak. – Idę się przejść na świeże powietrze.
Po czym wyszedł. Zostałam sama, więc nie mając nic lepszego do roboty, postanowiłam pójść do kuchni pomóc przewodniczącej. Lecz ten dziwny naszyjnik zatrzymał mnie wpół drogi. Stanęłam i zaczęłam na niego patrzeć. Słyszałam, jakby prosił mnie, żebym do niego podeszła. Zbliżyłam się i wyciągnęłam rękę w jego stronę. Nagle niechcący zahaczyłam palcami o łańcuch i naszyjnik spadł.
-Co rozrabiasz? – zapytała mnie Hayami-senpai wychylając głowę z kuchni.
-Nic, tylko… – chciałam podnieść naszyjnik, lecz momentalnie zaczął lewitować przed moimi oczami i znów zawisł na gwoździu.
-Lepiej go nie ruszać – stwierdziła przewodnicząca. – Dużo znaczy dla Angelii.
-To czemu go nie nosi? – zapytałam głupio.
Hayami-senpai tylko westchnęła.
-Chodź, pomożesz mi w kuchni – rzekła, po czym schowała się w pomieszczeniu.
Weszłam i zobaczyłam, jak dziewczyna się męczy z gotowaniem zupy.
-Chyba ci się przypala – poczułam smród w powietrzu.
-Wiem – powiedziała i zmniejszyła gaz. – Lepiej zajrzyj do piekarnika, czy zapiekanka się zrobiła.
Zrobiłam, o co mnie prosiła. Zajrzałam, a tam ujrzałam na węgiel spaloną zapiekankę makaronową.
-Niech zgadnę, że w domu gotuje Angelia-sama – stwierdziłam patrząc na to nieudane dzieło kulinarne.
-Niestety – dziewczyna szybko otworzyła piekarnik i gołymi rękoma wyjęła przypalone danie. W sumie to było dziwne.
-Co się tak patrzysz? – zapytała mnie, gdy ujrzała moje zdziwienie.
-Nie parzy cię?
-Nie? Jestem magiem ognia, jak nie zauważyłaś – burknęła dziewczyna.
-No fakt.
-Może idź zajrzyj, czy się już obudziła, co?
Akurat w tym momencie usłyszałam, jak coś spada na ziemię tuż nad naszymi głowami.
-Idź zobacz, co to było – poprosiła mnie Hayami-senpai.
Od razu posłuchałam jej. Wbiegłam po schodach, po czym od razu wbiłam do pokoju, który był urządzony w tym samym stylu, co reszta domu. Taki mroczny, wiktoriański pokój, z czerwono-czarną tapetą i do tego ciemnymi, dębowymi meblami. Na podłodze znajdował się piękny dywan z wyhaftowanym na nim wzorem kwiatowym, a na tym dywanie leżała jęcząc Angelia-sama.
-Nie zniosę tego bólu… - szepnęła.
-Nic ci nie jest? – zapytałam próbując ją podnieść z ziemi.
-Nie. Przepraszam, kochanie, zakręciło mi się w głowie i upadając naruszyłam wcześniej połamane żebro…
-Rozumiem – pomogłam jej wstać z podłogi, po czym usiadła na brzegu łóżka. Może coś chcesz się napić lub coś?
-A to nie problem, byś pobiegła po wodę? – zapytała mnie Angelia-sama.
-Żaden. Już biegnę.
Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Zbiegłam na dół, po czym Hayami-senpai dała ulubioną wodę truskawkową, szklankę i znów pobiegłam na górę. Zdyszana weszłam.
-Nie trzeba było się śpieszyć – sprostowała dziewczyna.
-Kazałaś biec – zauważyłam.
-Mój błąd. Nadal nie do końca posługuję się poprawnym japońskim – uśmiechnęła się czerwonowłosa. – Usiądź koło mnie – i przesunęła się na łóżku, by zrobić mi miejsce.
-Dzięki – ledwo łapałam oddech.
Po chwili odpoczynku złapałam normalny oddech, nie czułam już tego uczucia pieczenia w płucach.
-Tak mnie zastanawia… Ten naszyjnik na dole…
-… ten ze smokiem? To symbol, że biorę udział w Turnieju, każdy posiada swój – przerwała mi Angelia-sama.
-To czemu go nie nosisz?
Angelia-sama spuściła głowę. Myślała, co powiedzieć. Chwilę posiedziałyśmy w milczeniu, jednak po chwili…
-Wolę, by został w domu. Jeśli inny demon niechcący go zobaczy, będzie nieprzyjemnie.
-Czemu w ogóle się nie wycofasz? Czy ten święty… co świętego było?
-Święty Pierścień.
-Właśnie. Czy to aż takie ważne dla ciebie? Czy chcesz przez to stracić życie? – spytałam wprost.
-Nie mogę. Mam swoje powody, dla których muszę walczyć. Poza tym Amelia jest za młoda, by zrobić to za mnie. Poza tym… - łyknęła wodę  -Nie mogę zawieść rodu, który liczy, że rozprawię się z tym łotrem – wypowiedziała smutnie Angelia-sama.
-Łotrem?
-Tak. Obiecałam, że powstrzymam go od zdobycia Pierścienia. Inaczej ludzkość przestanie istnieć. Znam jego zamiary i dopóki żyję, będę z nim walczyć.
-Kto to jest?
W tym momencie do pokoju weszła Hayami-senpai.
-Zrobiłam coś na ząb. Zapraszam – zapytała nas.
Angelia-sama zerwała się w miarę szybko z łózka, lecz znów zawróciło się jej w głowie. Tym razem złapałam ją, po czym obie powolutku zeszłyśmy po schodach na dół nie zamieniając więcej ze sobą słowa.
Na dole, przy stole siedziały już dziewczynki oraz Kaoru-senpai. Wcinali spaloną zapiekankę i zupę. Tylko ich grymas mówił, co o tym sądzą. Nie jest zbyt dobre…
Jednak o dziwo Angelii-sama bardzo smakowały specjały przygotowane przez Hayami-senpai. Jadła je z takim apetytem, jakby to była najsmaczniejsza rzecz na świecie.  Wszyscy dziwnie się popatrzyli na czerwonowłosą, nawet sama twórczyni tego dania.
-No co? Gdyby was karmili przez tydzień kroplówką też by wam spakowało! – rzekła.
W ten sposób sobotni poranek szybko przerodził się w popołudnie. Gdy zamierzaliśmy wszyscy wychodzić…
-Nanako, możesz zostać na moment? – zapytała mnie Angelia-sama.
-Jasne, w sumie nie śpieszy mi się do UCZENIA SIĘ do testów.
-Rozumiem, że macie już je w poniedziałek, ale chciałam ci tylko coś powiedzieć.
Pstryknęła palcami i w jednej ręce pojawiły się dwa świstki papieru.
-Mam zaproszenia na koncert muzyki klasycznej. Dostałam od znajomej, która tam wystąpi. Może chcesz ze mną iść? To będzie jutro.
Nie wiedziałam, co miałam powiedzieć. Jutro przecież spotykam się z Kaoru, by mnie nauczyć fizyki. Poza tym te głupie testy! Co ja mam zrobić!?
-Nie wiem… naprawdę nie wiem…
-Co cię trzyma?
Po chwili widząc moje zakłopotanie, domyśliła się, o co mi chodzi.
-Kaoru?
-Skąd…
-Widzę, że się zarumieniłaś. Jeśli chcesz, wykombinuję kolejny bilet również dla niego.
-Jeśli to nie problem – rzekłam.
-Jasne, że nie, kochanie – uśmiechnęła się Angelia-sama. – Jutro o 7 wieczór bądźcie pod moim domem, pójdziemy tam razem.
Podziękowałam dziewczynom za wszystko i poszłam już, by się wreszcie POUCZYĆ!

 



Muziasta 21:44:06 7/05/2012 [komentarzy 0] Komentuj




Informacje

Odwiedziło mnie 8669 osób

Świat Mroku
Świat, w którym istoty inne niż ludzie muszą się ukrywać. Jednak co się stanie, jeśli jakiś człowiek ich odkryje? Co się z nim stanie?
Parę słów o opowiadaniu

WYMIANA!!!

Dodaj do Ulubionych

Księga Gości
2
Księga Gości
Dodaj do Księgi

Rozdziały
I.
II.
III.
IV.
V.
VI.
VII.
VIII.
IX.
X.
XI.
XII.
XIII.
XIV.
XV.
XVI.
XVII.
XVIII.

Angelia x Nanako - opowiadanie

Ulubieni
my-hell.blog4u.pl
sangusama.blog4u.pl
bipolar-disorder.blog4u.pl


Linki

Ocenialnie
SP_ZUO
Polecane opowiadania
Yaoi Story
Amy Cambwell
Do północy
Patykiem na piasku
Nomen
Black and white feathers
Zniszcz mnie
Other Girl


Buttony


Zagłosuj, nie zaszkodzi:

Opowiadania
Fantasy - Opowiadania
Magiczne opowiadania
Opowiadania Fantasy
Najlepsze opowiadania w sieci!


Szablon

Szablon został wykonany przez Viuu tylko i wyłącznie dla użytku Swiat Mroku.